czwartek, 23 czerwca 2016

Rozdział Czterdziesty Piąty

*Danielle POV*
Rano obudziły mnie odgłosy z dołu. Powoli zeszłam z łóżka i zakładając wczorajsze ciuchy, udałam się do salonu. Mama Lou właśnie  wychodziła do pracy życząc nam miłego dnia i przyjemnej opieki nad jej dziećmi.  Pana Daniela nigdzie nie było co oznaczało że już wyszedł. Georgia razem  z Charlotte szykowały się w łazience,  Felicite leżała na kanapie. Bliźniaczek  nie było gdyż pojechały autobusem. Louisa nigdzie nie widziałam.
- Fel widziałaś Lou?
- Jest na górze u dzieciaków.
- Dzięki.  - uśmiechnęłam się w jej stronę i udałam się do góry. Otwierałam każdy pokój po kolei aż w czwartym znalazłam się w pokoju najmniejszej dwójki. 
- Wychodzimy do szkoły!  - usłyszałam jeszcze z dołu.  Zostaliśmy sami.
- Hej. - powiedziałam widząc Lou próbującego założyć sukienkę na Doris.
- A mówią że to chłopcy są niegrzeczni. - powiedział lekko poddenerwowany.
-Weź Ernesta na dół i zrób śniadanie.  Ja zajmę się Doris. - powiedziałam przejmując małą. Lou całując mnie w policzek z małym na rękach wyszedł z pokoju. 
- Okej kochanie. Ubierzemy teraz sukieneczkę. - powiedziałam biorąc ciuch w swoje ręce. Gdy podchodziłam do Doris, ona z piskiem uciekła na drugi koniec pokoju. To będzie trudniejsze niż myślałam.
Po 5 minutach złapałam Doris i cudem włożyłam jej sukienkę, rajtuzki i buty które co chwile skopywała. Tak więc po około 20 minutach byłyśmy na dole. Akurat Louis kończył smarować naleśniki nutellą. Malcom założyliśmy pieluszki aby nie pobrudzili dopiero co założonych ciuchów. Myślę że nie miałabym siły znów ubierać małą. Gdy dzieciaki zajadały się naleśnikami, ja korzystając z okazji, uczesałam małej kucyka. 
- Dan?
- Tak Lou? 
- Myślę że moglibyśmy pojechać do galerii bo ani ty ani ja nie mamy żadnych ciuchów.
- Jasne, czemu nie. - powiedziałam wkładając naprawdę przepyszne naleśniki do ust.
Gdy zjedliśmy, ubraliśmy buty, kurtki jak i nam tak i dzieciakom. Zapakowaliśmy foteliki do samochodu usadawiając w nich malce i wózki które włożyliśmy do bagażnika. Wyjechaliśmy z podjazdu i ruszyliśmy w stronę galerii. Po 30 minutach dość ciężkiej jazdy, wysiedliśmy z samochodu i udaliśmy się na zakupy. Na szczęście weszliśmy od razu do jedynego sklepu w którym są rzeczy w moim stylu, wiec spodnie i bluzki kupiłam już tu.

[SPODNIE]; [BLUZKI]

Następnie udaliśmy się do butiku gdzie znalazłam to czego mniej więcej chciałam:
[BUTY] ;

Następnym sklepem który odwiedziliśmy był sklep z akcesoriami i tu także znalazłam coś dla siebie:
[akcesoria]
Louis też nie miał problemu znalezieniem tego czego chciał:
[1]  ; [2] 
Gdy już kupiliśmy co chcieliśmy, zanieśliśmy zakupy do samochodu, a sami poszliśmy do parku który znajdował się obok. Udaliśmy się na plac zabaw gdzie kupiliśmy dzieciakom lody. Usiedliśmy na pobliskiej ławce.
- Myślisz że ten x już się zorientował że nie ma nas w Londynie?
- Nie wiem. Mam nadzieję że tak. Nie dostałaś sms lub niczego innego?
- Nie. Mogę zadzwonić dzisiaj do babci?
- Jasne, myślę że wieczorem możesz to zrobić. - uśmiechnęłam się słabo powracając wzrokiem na dzieciaki które wesoło się bawiły.

*2 godziny później*

Zmęczeni weszliśmy do domu. Louis zaniósł torby do naszego tymczasowego pokoju a ja wzięłam dzieciaki żeby je rozebrać i umyć im ręce. Gdy już to zrobiłam udałam się do kuchni. Był już tam Lou który przeglądał coś w telefonie.
- Co tam patrzysz? - powiedziałam przytulając się do niego od tyłu i zaglądając mu przez plecy.
- Szukam dobrego przepisu na spaghetti. 
- Serio? W internecie? Idź do dzieciaków do salonu. Ja to zrobię . - zaśmiałam się.
- Kocham Cię. - powiedział całując mnie w usta i uciekając z kuchni na co głęboko się zaśmiałam.
Wyciągnęłam wszystkie składniki robiąc obiad na 10 osób. Była już 13.30 więc myślę że zaraz wszyscy powinni wrócić do domu. Nastawiłam wodę na makaron i zaczęłam robić sos. Akurat gdy skończyłam woda się zagotowała więc wsypałam 2 pełne torebki makaronu. Znalazłam śmietnik gdzie wyrzuciłam nie potrzebne odpady. Sos wlałam do garnka i czekałam aż też się zagotuje. Gdy już wszystko było gotowe, rozłożyłam talerze, akurat drzwi się tworzyły a do domu weszła mama Louisa z córkami. 
- Oh kochanie, nie musiałaś gotować. 
- Dla mnie to przyjemność. - uśmiechnęłam się. 
Usiedliśmy wszyscy do stołu i zaczęliśmy jeść.
Po skończonym obiedzie, Georgia wraz z Felicite, zaczęły sprzątać ze stołu, chciałam pomóc ale nie było mi to dane.
- Dzieci były grzeczne? 
- Jak aniołki. Lekki problem żeby ubrać Doris ale dałam radę. - zaśmiałam się.
- Z nią zawsze jest taki problem. 
- Po za tym było okej.
- Siedzieliście cały dzień w domu?
- Oh, nie. Byliśmy w galerii a później na placu zabaw. 
- Cieszę się że daliście radę, nasza opiekunka zawsze się na nich skarży.
Siedziałam jeszcze z mamą Louisa dość długo a następnie udałam się na górę gdzie na łóżku leżał Louis.
Położyłam się obok niego a on objął mnie przytulając mocno do siebie. Tego było trzeba nam obojgu. Ciszy i siebie. Nie musieliśmy nic mówić, wystarczy że byliśmy koło siebie. Przeleżeliśmy tak dość długo.
- Chcesz zadzwonić do babci teraz? 
- Tak. - powiedziałam. Louis wstał i wyszedł z pokoju aby po chwili wrócić z laptopem. Zgaduję że pożyczył go od którejś z sióstr.
Zalogował się na swoim skype i połączył z jakąś Ellie.
Po chwili młoda brunetka, wyglądająca na 17 lat odebrała. 
- Cześć Lou! 
- Cześć Ell. Możesz dać mi babcie Danielle tutaj? 
- Jasne. - powiedziała wstając i wychodząc z pokoju. Po chwili wróciła z moją babcią i Noną.
- Dani! - krzyknęła moja młodsza siostrzyczka. 
- Cześć kochanie, cześć babciu. - uśmiechnęłam się szeroko. 
- Jak tam kochanie? - spytała troskliwie babcia.
- Jest okej  a co u Was?
- Też dobrze. Nona wykańcza tutaj wszystkich.- powiedziała śmiejąc się na co zmarszczyłam brwi.
- Co robi?
- Oh, gdy tylko kogoś napotka, każe mu wozić się na baranach po całym tym budynku, a uwierz mi on naprawdę jest duży.  -powiedziała.
Rozmawiałam z babcią jeszcze dość długo. 
Gdy się rozłączyłyśmy poszłam się wykąpać i zasnęłam w ramionach mojego chłopaka.

-------
Ani trochu nie mam weny więc rozdział bardzo krótki. Już nie mam pojęcia jak to mam zakończyć, na pewno będzie szczęśliwe tak jak chcecie ale no sami wiecie... :D 
Myślałam że będzie mi łatwiej no ale nie jest :( 
Do następnego <3