niedziela, 13 września 2015

Rozdział Czterdziesty Trzeci część 1/3

Na wannie pełnej czerwonej cieczy,  leżały róże.  Czerwone róże. Lustro było pokryte czerwonym czymś. Również ściany były popisane czymś czerwonym. Głównie to były rysunki. Takie jak nóż z krwią. Martwa kobieta.  I takie podobne. Od tego widoku robiło mi się nie dobrze. Podbiegłam do toalety i zwymiotowałam. Z moich oczu poleciały łzy. Podeszłam do Louisa który miał w ręku kartkę.
- Daj mi ją. - Powiedziałam.
- Nie sądzę żeby...
- Poprostu mi ją daj.- bardzo powoli Lou podał mi kartkę. A ja trzęsącymi rękoma chwyciłam ją i zaczęłam czytać.

"Czerwień. Mój ulubiony kolor. A twój Danielle? Dla wielu osób oznacza to miłość. A dla mnie tylko jedno. KREW. Kocham, poprostu kocham widok krwi. Mam nadzieje że też go lubisz. Bo już nie długo będzie ciebie całą pokrywała. Nie mogę się doczekać tego widoku. Będzie bardzo przyjemnie. Chociaż nie powiedziałem że dla ciebie. Sam ciebie nie zabije. Ale może twój chłopak?  Lub ktoś z twoich przyjaciół? Rodziny?  A może ktoś kogo w ogóle nie znasz?  Kto powiedział że nie. Radziłbym ci mieć oczy szeroko otwarte. Do zobaczenia niedługo piękna. XX."

Upadłam na kolana zanosząc się płaczem. Dlaczego akurat ja? Co ja takiego zrobiłam?!

-Kochanie. - Louis klęknął koło mnie.
- Nie dotykaj mnie. - szepnęłam.
- Skarbie nie skrzywdzę cie. Wiesz o tym. Kocham cie. I nie dopuszczę żeby ten zasrany psychol cię dotknął. Słyszysz nie dopuszczę do tego. Nikt nigdy w życiu cie nie skrzywdzi. Obiecuje. - powiedział i  objął mnie. Ufałam mu. Wierzyłam że gdy będę koło niego nic mi się nie stanie. Przytuliłam się do niego a on wziął mnie na ręce i przeniósł na kanapę. Kładąc się obok mnie i mocno trzymając. Nie całe 10 minut później do domu weszli pozostali.
- Co jest?  - spytał Liam. Louis pokazał im tylko drzwi od łazienki.
- Kurwa. - usłyszałam. Przypomniałam sobie o kartce którą cały czas gniotłam w ręce. Oderwałam jedną rękę Louisa od swojego ciała i otworzyłam jego rękę. Wsadziłam w nią kartkę i od razu kazałam mu ją zamknąć nie chcąc patrzyć na nią. Louis zrozumiał co to jest i przywołał najbliższą osobę którą okazał się być Zayn. Wręczył mu kartkę i znów ułożył rękę na moim brzuchu.
- Ten ktoś jest psychiczny. Patrzcie na to. - Zayn podał kartkę pozostałym.
- Nie możemy tego tak zostawić. Musimy coś z tym zrobić. - Powiedziała Perrie. Wszyscy usiedli koło nas , czy na kanapie czy na fotelach.
- Potrzebujemy coś co nam pozwoli ustalić kim jest XX.
- Czekajcie. - zerwała się Jessica i poszła do pokoju obok wracając z laptopem. Każdy na nią uważnie patrzył gdy coś stukała na klawiaturze laptopa.
- Mam. A więc mamy 959 osób które podpisują się jako XX i obecnie przebywają w Anglii. I tylko 193 osoby które podpisują sie jako XX i robią podobne rzeczy do naszego XX.
- Możemy kogoś już wykluczyć? - spytał Louis.
- Nie. Wszyscy raczej są nam nieznani. Chociaż większość kojarzę z twarzy.
- Pokaż. - powiedział Lou i wszyscy się zebrali obok niego patrząc w ekran.
- Pezz weź może Danielle do naszego pokoju. Jest zmęczona a ty kochanie też powinnaś odpocząć ze względu na nasze dziecko. - powiedział Malik.
- Okej. - odpowiedziała dziewczyna i ruszyłyśmy na górę.
Ledwo weszłam do pokoju przyszłych rodziców a od razu położyłam się na łóżku i zasnęłam.

----
Cześć Wam :D TRZY razy usunąłem rozdział i pisałam go na nowo. Do tego dochodzi szkoła i bardzo dużo nauki. Ten rozdział podzielę na 3 części. Mam nadzieje że chociaż wam się spodoba bo według mnie  nie wyszedł.. :( do kolejnego :)