czwartek, 27 sierpnia 2015

Rozdział Czterdziesty Drugi

FTe dni minęły bardzo szybko, odpoczęłam od całego Londyńskiego syfu. Z babcią dużo rozmawiałam i bardzo się do niej zbliżyłam. Z Noną również byłam bliżej niż wcześniej. Nim się obejrzałam już siedziałam w samolocie ze śpiącą Noną na moich kolanach i z babcią również śpiącą ale obok mnie. Ja nie mogłam zasnąć wiec przez 8 godzin lotu siedziałam i wyglądałam przez okno. Za 30 minut powinniśmy wylądować. Bardzo tęskniłam za Kelesey i Louisem. Nie mogłam się doczekać aż ich zobaczę. Za Liamem trochę też ale nie byłam z nim tak blisko aby bardzo to odczuwać. Babcia z Noną przez tydzień będą z nami mieszkały a później wrócą do Los Angeles. Ale zaraz gdy skończę 18 lat, wezmę Nons pod swoją opiekę.

Właśnie odebrałyśmy nasze bagaże i ruszyłyśmy w poszukiwaniu Louisa.
Znalazłam go bardzo szybko. Gdy go zobaczyłam łzy stanęły mi w oczach. Od razu pobiegłam do niego rzucając mu się na szyję.
- Tak bardzo tęskniłam.
- Ja też za tobą tęskniłem skarbie. Nawet nie wiesz jak bardzo. Nie opuszczaj mnie już nigdy. - wyszeptał ostatnie zdanie.
- Nigdy już cię nie opuszczę. -pocałowałam go bardzo mocno i odsunęłam się od niego.
- Chodź do mnie księżniczko. - Lou wystawił ręce do mojej siostry a ona od razu pobiegła do niego wtulając się w niego. Uśmiechnęłam się na ten widok. Byli poprostu słodcy. Po chwili Lou także przywitał się z moją babcią i udaliśmy się do samochodu. Zapakowaliśmy bagaże do bagażnika i dojechaliśmy w stronę domu. Całą drogę ekscytowałam się że w końcu zobaczę Kels. Bardzo teskniłam za tą wariatką.

Po prawie dwóch godzinach przez korki, byliśmy w domu. Od razu rzuciłam się w stronę drzwi. W salonie znalazłam przyjaciółkę i Liama.
- Danielle. - wyszeptała a łzy stanęły w jej oczach,  w moich również.
- Kels. Teskniłam. - powiedziałam mocno ją przytulając.
- Też tęskniłam nawet nie wiesz jak bardzo. - w końcu oderwałyśmy się od siebie a ja zauważyłam że cała reszta nam się przygląda.
Przywitałam się ze wszystkimi.
- A gdzie Mili i Jessica?  - zauważyłam brak mojego psa i koleżanki.
- Jess wzięła ją na spacer. Powinna być za 30 minut.
- Okej. - Uśmiechnęłam się sztucznie chociaż pragnęłam aby Jessica już wróciła. Nie dlatego że nie ufałam Jess a dlatego że bardzo tęskniłam za moją psiną. Brakowało mi jej bardzo.

Babcia poszła na zakupy bo stwierdziła że nie mamy nic w lodówce a bardzo chciała ugotować obiad. Wszyscy oczywiście byliśmy z tego powodu zadowoleni ponieważ nikomu nie chciało się gotować a babcia bardzo dobrze to robiła i zawsze wychodziło smacznie.
Perrie wraz z Zaynem zabrali Nonę na plac zabaw. Pamiętacie że Edwards jest w ciąży?  To już 6 miesiąc i chcieli się poduczyć na mojej siostrze. Nie ufałam Malikowi ale Pezz obiecała mi że ona się nią zaopiekuje. Myślę że będzie wspaniałą matką. Jessica wróciła z Mili, oczywiście wyprzytulałam Mili i podziękowałam Jess za to że się nią zajęła. Ona wraz z Niallem zasiedli przed komputerem mówiąc że muszą zobaczyć jak idzie robota ich gangu. A ja z Lou i Mils, wylegiwaliśmy się przed telewizorem. Oglądaliśmy jakiś film. Nie pamiętam tytułu ale jest bardzo ciekawy.
- Ten prawnik chce się z Tobą spotkać.
- Kiedy?
- Jutro.
- Okej , mam się bać?
- Nie. - zaśmiał się. - Chce omówić z Tobą, znaczy z nami plan który razem z nim ustaliłem. W końcu rozprawa już za 10 dni i chcemy żebyś była przygotowana.
- Okej. - wypuściłam głośno powietrze. Strasznie bałam się tej rozprawy. Bałam się że przegram ale bałam się także że wsadzą mnie do domu dziecka. Jestem przecież nie pełnoletnia. Bałam się że zabiorą Nonę. Nie wiedziałam też co zrobię jak zobaczę moich rodziców. Tak strasznie się wszystkiego bałam. Chciałabym móc przyśpieszyć czas aby mieć już to za sobą. Jednak to było nie możliwe.  A pozostało mi tylko czekać i przygotować się. Wiem że podczas rozprawy Nona będzie pod opieką Perrie i Jessici.
Kels, babcia,  mama Kelesey, kilka sąsiadów, przyjaciele rodziców i ja będziemy zeznawać. Louisa biorę jako osobę wspierającą mnie. Mam nadzieje że prawnik wymyślił dobry plan i że wszystko pójdzie zgodnie z nim.
- Musimy iść kupić jakieś ubrania na tą rozprawę. Znaczy ja z babcią i Kelesey. Z tego co wiem mama Kels już je ma a o resztę się nie martwię.
- Jasne. Jak wrócimy od prawnika zabiorę was na zakupy okej?
- Okej. - pokiwałam głową i wtuliłam się w mojego chłopaka.

Chwilę później wróciła babcia która od razu zaczęła gotować. A gdy obiad był prawie gotowy do domu weszli pozostali. Nona od razu rzuciła się w moją stronę opowiadając ci robiła z Perrie i Zaynem i gdzie ją zabrali.
10 minut później wszyscy siedzieliśmy przy stole zajadając pyszny obiad. Babcia dostała pełno pochwał z czego była zadowolona.
Po zjedzonym daniu wszyscy rozeszli się do siebie a ja postanowiłam pozmywać.  Louis został aby mi pomóc.

Wieczór nadszedł szybko.  Nona była bardzo zmęczona i szybko usunęła. Babcia tak samo. Ustaliliśmy że babcia z Noną będą spać na naszym łóżko a my na kanapie w salonie.
- Louis idziesz ze mną? - spytałam podchodząc do niego i siadając mu na kolanach.
- Gdzie chcesz iść o tak później porze?
- Trzeba wyjść z Mili na spacer. Chyba nie chcemy mieć nie miłej niespodzianki rano.
- No to idziemy.  - powiedział i wstał razem ze mną. Ubraliśmy się i wyszliśmy z psem.
- Cieszę się że wróciłaś. Bardzo tęskniłem.
- Ja za Tobą też Lou.
- Kocham Cię Dani i nie dopuszczę do tego abyś znów mnie opuściła.
- Też Cię kocham Lou.

Wróciliśmy do domu ale to co tam nas zostało. .. Myślałam że to już się skończyło.  Że zapomniał,.

"WEJDŹ DO ŁAZIENKI KOCHANIE. XX." - przeczytałam karteczkę która leżała na stole w kuchni w kopercie z moim imienniem.
Po patrzyłam ze strachem na Lou. Lou stwierdził że babcia z Noną i Mili śpią na naszym łóżku a reszta poszła na imprezę chociaż zaraz powinni być ponieważ Louis zawiadomił ich o liście.
- XX.  Poprzednio też się tak podpisał. - powiedział Lou.
- Ja chyba nie chce tam wchodzić.
- Wejdziemy tam razem okej?- przytulił mnie.
-Okej. - powiedziałam I otworzyłam drzwi do wspólnej łazienki na dole. Skąd wiedziałam że to ta a nie któraś z reszty?  Proste na drzwiach był przyklejony płatek róży i podpis kredą 'wspaniałych wrażeń życzę Skarbie XX'
- O kurwa - przeklnął Lou. Ja zamknęłam oczy.  Za bardzo się bałam.
Powoli je otworzyłam i krzyknęłam.

+++++++++++++++++++++++++++++
I jak wam się podoba?  Jak myślicie co jest w łazience?  Mam nadzieje że spodobał wam się rozdział,  następny juz w krotce . Buziaki i do następnego ^.^

4 komentarze: