niedziela, 4 stycznia 2015

Rozdział Czterdziesty

*tydzień później *
*DANIELLE POV *

Wyszłam z pokoju pierwszy raz od tygodnia. Babcia codziennie męczyła mnie pytaniami czy coś mi potrzeba lub czy dobrze się czuje. Pierwsze dwa dni siedziała ze mną w ciszy. Ale nie mogła zajmować się tylko mną. Jest jeszcze Nona. Moja mała siostrzyczka, codziennie przynosiła mi coś słodkiego. Gdy zobaczyłam Nonę, rozpłakałam się, tak bardzo za nią tęskniłam. Louis cały czas dzwoni. Tak samo reszta. Połączenie odebrałam tylko od Kelsey. Gadałam z nią z dwie godziny. Jutro wyjeżdżają na wakacje. U reszty nie wiem co bo również są na wakacjach. A co z Louisem? Nie wiem,  nie chcę wiedzieć. Jestem ciekawa czy dalej pije..
- Dani! - Nons rzuciła się na mnie.
- Cześć malutka. Co robicie? - Uśmiechnęłam się słabo.
- Ciasteczka! Chcesz robić z nami?  - Spytała słodko się uśmiechając.
- Jasne. - Powiedziałam i już po chwili zabrałam się do roboty.
- Danielle. Dzwonił kurator. - Powiedziała babcia poważnym głosem.
- C-co chciał?
- Powiedział że za 13 dni odbędzie się rozprawa sądowa w Londynie i chciał się spotkać z nami kilka dni przed nią.
- Czyli musimy nie długo lecieć?
- Tak. Najlepiej skarbie jeśli jeszcze dzisiaj zamówiła byś bilety. Znasz moje dane do konta.
- Okej,  zrobię to.  - Powiedziałam i poszłam po laptopa.
Po prawie pół godzinie wszystko było już załatwione. Lot miałyśmy za 3 dni. Napisałam do Kelsey że wracam za 3 dni do Londynu, takiego samego sms'a wysłałam do Louisa. Po chwili dostałam odpowiedź
Kelsey:
"To dobrze,  coś się stało że tak szybko? "
Louis:
"Tak się ciesze że odpisałaś. Skarbie co się dzieje?  Dlaczego wracasz tak wcześnie?  Znaczy chce żebyś wróciła i to bardzo! Kocham Cię,  odpisz proszę "

Uśmiechnęłam się lekko na wiadomość od niego.
- Danielle nie śpij. - Babcia pomachała mi ręką przed twarzą.
- Przepraszam zamyśliłam się.
- Pytałam się czy jedziesz z nami do centrum handlowego.
- Tak,  tak,  jadę z wami. - Powiedziałam.
- To idź się ubierz a my dokończymy ciasteczka. - tak jak powiedziała,  tak zrobiłam. Wyciągnęłam z walizki bluzeczke i spodenki i weszłam do łazienki. Szybko się umyłam i wysuszyłam głowe po czym się ubrałam. Zrobiłam lekki makijaż i byłam gotowa. Wzięłam do ręki telefon i zdecydowałam się odpisać Louisowi.
"Nie długo odbędzie się sprawa z moimi rodzicami,  myślę że razem z babcią i Noną zatrzymamy się u cioci lub w hotelu."
Postanowiłam nie brać telefonu więc do kopertówki schowałam tylko portfel.
- Jestem gotowa. - Zadeklarowałam schodząc do kuchni.
- My już prawie skończyłyśmy. - Po słowach babci usiadłam na krześle i podparłam rękami głowę.
- Okej możemy iść. - Babcia wytarła ręce i pogoniła Nonę żeby się ubrała. Po nie całych 10 minutach, wyszłyśmy z domu.  Ruszyłyśmy spacerkiem w stronę centrum. Dużo razy zatrzymywałyśmy się żeby Nona pobawiła się na placu zabaw.
W końcu doszłyśmy do celu gdzie miałyśmy zamiar spędzić sporo czasu.

-----
Krótki ale nie mam weny i chciałam żeby był jakiś...
Dziękuję za wszystkie komentarze które zostawiłyście pod poprzednim rozdziałem... :) z całego serca Wam dziękuję <3 jesteście najlepsze <3