wtorek, 11 listopada 2014

Rozdział Trzydziesty Siódmy

Rozdział dedykuję wszystkim którzy zostawili po sobie zajebisty komentarz pod poprzednim rozdziałem <3

-------------------------

Nie mogłam przestać się uspokoić. To było silniejsze ode mnie. Za każdym razem gdy Louis zwalniał uścisk ja wyrywałam się z jego objęć.
- Danielle!  - odwrócił mnie twarzą w jego stronę. - Co ci się stało do cholery!
- CO SIĘ STAŁO!?  Ten debil uderzył Perrie! - krzyczałam a złość rozchodziła się po moim ciele wraz z adrenaliną.
- Już,  uspokój się. Nic takiego się nie stało. - powiedział Louis.
- No jasne, oczywiście. Przecież to normalne że chłopak podchodzi do dziewczyny i ją uderza! - Moje krzyki obudziły dziewczyny które zjawiły się na dole.
- Co tu się dzieje do cholery?  - spytała Kelsie przecierając oczy. - Jest 4 nad ranem a wy się tu kłócicie.
- Danielle chodźmy na górę. - Wyszeptał w moje ucho Louis.
- Nigdzie nie idę dopóki ten idiota nie dostanie za swoje. - wskazałam ręką na Zayna.
- Chamuj się dziewczyno. - Brunet mnie ostrzegł ale nie przyjęłam się tym. Moja przyjaciółka została przez niego pobita a oni sobie tak stoją i patrzą się na tego debila ze spokojem. No kurwa co to ma być! Powinien dostać za swoje!
- Danielle daj spokój. Idziemy na górę. - powiedział Louis ciągnąc mnie za sobą na  górę.
- Jeszcze się z tobą policzę! - Krzyknęłam a Zayn wystawił mi środkowego palca.
- Kretyn, debil, szmaciarz, jebany idiota! - Chodziłam w kółko po pokoju wymyślając coraz to nowe wyzwiska na Malika.
- Powinieneś mu przypierdolić albo chociaż dać zrobić to mi! Ale nie ty wolałeś stać i mnie trzymać! - wydarłam się na szatyna który uważnie mi się przyglądał.
- Uspokój się już. - powiedział znudzonym głosem.
- Pierdol się.
Po jeszcze dwóch kółkach usiadłam na kolanach Louisa w rozkroku na co mnie przyciągnął do siebie i przytulił.
- Kochanie uspokój się,  takie chodzenie w tą i z powrorem niczego ci nie da. - powiedział całując mnie w czoło.
- Wiem,  ale jeden tak wściekła na niego. - Wysyczałam.
- Musisz też wiedzieć jedną rzecz,  odwrócił głowę w drugą stronę i już wiedziałam że to nie będzie dobre.
- Jaką? - Uniosłam brwi.
- Nie będzie ci się to podobać ale musisz wiedzieć.
- No mów już. - Zeszłam z jego kolan i usiadłam obok na łóżku.
- Nie możesz tak napadać na żadnego z nas. Gdy ktoś tak robi,  musi zostać ukarany. Takę ustaliliśmy zasady. - Z każdym jego słowem moje oczy rozszerzały się coraz bardziej.
- czyli co!?  Teraz mnie pobijesz?!  - Krzyknęłam.
- Nie,  nie chcę Cię bić. Prostu proszę Cię żebyś więcej nie odpierdalała takich rzeczy, jak ta co miała miejsce na dole.
- Zostaw mnie samą. - Warknęłam wskazując mu na drzwi.
- Danielle...
- Wyjdź. - Louis ze smutkiem w oczach wstał i zostawił mnie samą.
Poczekałam chwile i z płaczem rzuciłam się na łóżko. Nawet nie pamiętam kiedy zasnęłam.

Louis POV

- Kurwa mać! - Usłyszałem z dołu. Doszłem po głosie do kuchni gdzie był kompletnie zalany Zayn.
- Co ci?  - Opadłem zmęczony na krzesło obok przyjaciela.
- Poszła sobie. Ona mnie zostawiła Lou. - Powiedział Zayn pociągając łyka z butelki. A miałobyć tak fajnie. Mieliśmy wrócić i świętować wygraną. Mieliśmy się bawić,  wziąć dziewczyny na imprezę.  I wszystko poszło się jebać a Perrie zerwała z Zaynem. Gdyby on jej tak nie bił było by dobrze.  Nie zostawiła by go. Też mam ochotę zlać Danielle za ten jej nie wyparzony język. Ale siłą się powstrzymuje. Nie mógł bym jej tego zrobić. Przynajmniej nie teraz. Nie po jej przejściach. Ale kiedyś jej się w końcu oberwie. Gdy skoczyła do Zayna przeszła wszystko. Powinienem przy wszystkich przełożyć ją przez kolano i zlać. Ale jednak tego nie zrobiłem.
- Wróci. - Powiedziałem po krótkiej chwili. - Ona cie kocha tylko odeszła bo się boi. Gdybyś jej tak nie lał.
- Wiem że jestem skurwielem. - Wybełkotał. Zabrałem mu flaszkę i sam upałem łyka.
Pomogłem Zaynowi dotrzeć do jego pokoju i udałem się do mojego. Gdy wszedłem, Danielle już spała ale wiedziałem że nie chciałaby jutro się obudzić koło mnie dlatego wziąłem jedną poduszkę i koc po czym zeszłem na dół i rozłożyłem się na kanapie. Po chwili już spałem.

*rano 10.00*

Narrator POV

O tej godzinie jeszcze wszyscy spali. Dziwne było by gdyby wszyscy byli już na nogach po wczorajszej akcji. Przenieśmy się do kuchni. Wysoka postać krzątała się po niej. Co robiła? Wyciągała wszystkie naczynia po czym posmarowała ulubiony kubek Danielle krwią. Wziął kartkę i coś napisał. Wiadomość. Zła? Dobra?  Wesoła?  Smutna?  Jeszcze tylko czerwonym wodoodpornym markerem popisał szafki kuchenne. Nagle jakiś kroki z góry i postać znikła.

~~~
Hej,  przybywam do was z nowym bardzo krótkim rozdziałem ale on taki ma być ;D to jest rozdział specjalny bo po tym rozdziale będą same kłopoty w związku i życiu LANIELLE... Jeszcze raz dziękuję za wszystkie cudowne komentarze <3

3 komentarze: