wtorek, 25 listopada 2014

Rozdział Trzydziesty Ósmy

Zerwałam się z łóżka słysząc krzyk przerażenia z dołu. Jeśli to Perrie? Louisa nie było w pokoju, żałuję że wygoniłam go.  Może teraz by mi pomógł. Zbiegłam na dół i zobaczyłam wszystkich zebranych już przed kuchnią.
- Co się dzieje?  - Spytałam próbując zobaczyć coś przez nich.  Jednak na darmo.  Louis odwrócił się w moją stronę co jeszcze bardziej zasłoniło mi widok.
- Nic się nie stało skarbie.  - Powiedział drżącym głosem i smutnym wzrokiem,  wiedziałam że kłamie. Że coś przede mną ukrywa.
- Nie kłam,  tu chodzi o mnie tak?  To coś co jest w kuchni jest związane ze mną. - Powiedziałam próbując nawiązać z nim kontakt wzrokowy. Jednak na marne.
- N-nie.. Ja..  Tu...  My - jąkał się.
- Powiedz jej prawdę. Ona i tak się dowie. - Westchnął Niall.
Louis ciężko wypuścił powietrze z ust i odsunął się tak że mogłam zobaczyć całą kuchnię.  Całą rozwaloną kuchnie. Ściany były pomazane. Wszystkie naczynia powyjmowane a nie które pobite. Weszłam w głąb kuchni i dokładnie się rozejrzałam. Na jednym z blatów leżała kartka. A obok niej mój ulubiony kubek. Teraz pomazany. Wzięłam go do ręki i z przerażeniem stwierdziłam że to nie jest marker.  To była krew. Trzęsącymi rękami odstawiłam kubek i wzięłam do ręki kartkę. Łzy które zebrały mi się w oczach nieco zasłoniły mi widok.
"Myślałem że jesteś mądrzejsza Danielle. Prawie uderzyć jednego z najbardziej niebezpiecznych ludzi na świecie?  Brawo moja droga. Chcę zobaczyć Twoją minę gdy zobaczysz niespodziankę którą dla Ciebie przygotowałem. Myślę że się ucieszysz. A gdzie Twój piesek?  Zniknął? Twój największy koszmar. Xx" Gdy skończyłam czytać moje nogi odmówiły mi posłuszeństwa,  upadłam na zimną posadzkę. Zaraz koło mnie znalazł się Louis który wziął mnie w swoje ramiona.
- Louis gdzie jest Mili? - Spytałam szeptem.
- Nie wiem kochanie. - Powiedział a ja ledwo wstałam z podłogi. Podtrzymując się wbiegłam na górę. -MILI! MILI SKARBIE!?  - Wolałam chodząc po pokoju.  Usłyszałam psi skowyt z szafy. Rzuciłam się w jej stronę i szybko ją otworzyłam. To co zobaczyłam wywołało u mnie pisk. Mili była mocno ściśnięta za szyję cieńkim paskiem od spodni i przywiązana do jednego z wiszących wieszaków. Uklękłam przed nią i trzęsącymi rękami odwiązałam pasek z jej szyi. Wzięłam przerażoną Mili na ręce i przytuliłam ją do siebie a z moich oczu znów poleciały łzy.
- Danielle?  Znalazłaś... - Louis wpadł do pokoju i gdy tylko mnie zobaczył, rzucił się na mnie,  mocno mnie przytulając.
- N-nie chce tak żyć. - Załkałam.
- Wiem kochanie,  ale to się skończy zaraz. Obiecuje. - pocałował czubek mojej głowy.
- O-ona była przy-przywiązana,  ja nie wiem co bym zrobiła gdyby jej się coś stało. - Płakałam w jego koszulkę.
- Nie myśl o tym skarbie. Wszystko nie długo się ułoży,  zobaczysz.
Nie wiem ile tak siedzieliśmy, gdy przyszedł Liam żeby porozmawiać z Lou.
- Kotku idź do dziewczyn. Ja zaraz przyjdę.  - Powiedział a ja pokiwałam głową i trzymając na rękach Mili, zeszłam do salonu gdzie byli pozostali. Kelsey gdy mnie zobaczyła od razu rzuciła się na mnie mocno przytulając.
Usiadłyśmy na kanapie i zapadła między nami cisza. Słyszałam krzyki na górze, ale nic z tym nie zamierzałam zrobić. Przytuliłam moją Mili. Kelsey zaczęła coś do mnie mówić, ale nie słuchałam jej. Za bardzo pogrążyłam się w swoich myślach.

---------
Zjebałam ten rozdział. Nie dość że jest późno to jeszcze krótki,  ale nie chciałam żebyście dłużej czekały.  zostałam nominowana do liebster awards *.* za  co dziękuję.  Postaram się zrobić to jutro.  Nie wiem o której jutro wrócę <3 kocham was! Do następnego <3 :*

2 komentarze:

  1. No cóż, przynajmniej dodałaś! Nie jest perfekcyjny, ale w porządku! Czekam na kolejny, który ma być zajebisty! Oczywiście czekam na nn, może będzie jakiś kryzysik w związku Lou i Dan? Może ją uderzy ona mu odda i go zostawi na dłuższy czas? Uwielbiam smutne miłości! Ooo! I razem z Perrie będą chciały zemsty? Tak wiem, tworzę za ciebie historie, no cóż pozdrawiam cię serdecznie, życzę wesołych świąt i pijanego Sylwestra i przede wszystkim więcej weny!

    OdpowiedzUsuń