niedziela, 14 września 2014

Rozdział Trzydziesty Trzeci

Jejku aż mi się zachciało napisać coś po przeczytaniu anonimowego komentarza pod którym podpisała się Daria - moja imienniczka.  Dla takich ludzi aż chce się pisać więc ten o to rozdział dedykuję Tobie!
----
Minęły trzy godziny a Tomlinsona dalej nie było.  Dalej byłam na niego zła. Więc to chyba dobrze że się nie pojawił. Za to do mnie przysiadła się Perrie. Przez pierwsze minut siedziałyśmy w kompletnej ciszy. Później różowo włosa pierwsza się odezwała.
- Słyszałam waszą kłótnie.
- Tomlinson jest debilem. - mruknęłam.
- Teraz tak myślisz, a co było 2-3 dni temu?  To samo będzie jutro lub pojutrze a nawet dzisiaj. Musicie przejść tylko te trudne chwile. A później znów będzie tak jak wcześniej.  Zobaczysz.  - uśmiechnęła się jeszcze w moją stronę i ruszyła na górę. Może ma rację?  Mogłam przyjąć jego przeprosiny od razu, ale nie, ja musiałam jeszcze dolać oliwy do ognia. A co jeśli Louis wróci dopiero wieczorem?  Jak na zawołanie drzwi otworzyły się i z powrotem zatrzasnęły,  ale to był tylko Niall.
- Widziałaś Tomlinsona?  - spytał na co tylko pokręciłam głową. - Kurwa,  wtedy kiedy jest najbardziej potrzebny to go nie ma. - rzucił kluczami o stół.  Chwyciłam telefon i napisałam do niego wiadomość.
" Gdzie jesteś? "
"Będę za 20 minut" - dostałam odpowiedź ci mnie bardzo ucieszyło, powiedziałam Horanowi o treści SMS od Louisa na co ten tylko mruknął że zrozumiał.  Powróciłam do wgapiania się w ekran telewizora, w którym obecnie leciał jakiś film.  Nie wiem o czym, ponieważ moje myśli były zajęte czymś innym niż komedią romantyczną. Po około 20minutach drzwi otworzyły się z hukiem a już po chwili pojawił się Louis. Pierwsze co zrobił to poszedł do kuchni w ogóle się ze mną nie witając co mnie zabolało. Wiem że to ja go wcześniej odpychałam i że to ja powinnam go teraz pierwsza przeprosić. Więc gdy tylko rozmowy w kuchni ucichły,  skierowałam się do tego pomieszczenia,  Nialla już tu nie było,  co poniekąd mnie ucieszyło, przynajmniej nie będę musiała go wypraszać lub ciągnąć Louisa na górę.
- Możemy pogadać?  - spytałam nie śmiało.  Chłopak tylko kiwnął głową w stronę krzesła co oznaczało że mam tam usiąść.
- Chciałam cię przeprosić.  Zabolało mnie to że tak mnie rano potraktowałeś.  Przepraszam.
- Ja też przepraszam,  po prostu dostałem telefon z zadaniem które mnie trochę zdenerwowało. Bo wtedy miałem zaplanowane coś innego.  Przepraszam. - spuścił głowę.  Cieszyłam się że wszystko sobie wyjaśniliśmy bez zbędnych krzyków czy wyzwisk. 
Jeszcze chwilę siedzieliśmy w ciszy,  pogrążeni we własnych myślach.
- Chcesz iść na spacer?  - spytał w końcu.
- Jasne.  - wzruszyłam ramionami. Założyłam buty i już po chwili wychodziliśmy z domu.
- Chodźmy w tamtą stronę. - pokazał drogę. Skinęłam głową i ruszyliśmy w skazanym kierunku.
- Louis?  - spytałam po piętnastu minutach.
- Tak?  - odwrócił się w moją stronę.
- Patrz tam. - pokazałam w stronę jednego z domów gdzie przed nim leżał szczeniaczek. - Zapytajmy się czy przypadkiem nie uciekł. - zrobiłam proszącą minę.
- Ok.  - westchnął.
- Dziękuję.  - pocałowałam go w policzek.
Wzięłam szczeniaka na ręce i zapukałam do drzwi.
- Tak?  - drzwi otworzyła kobieta w wieku około 26 lat.
- Dzień dobry, mam do pani pytanie.  Czy to nie jest przypadkiem pani pies?  - pokazałam na szczeniaczka.
- Nie, jest tutaj już od trzech dni. Pytałam po sąsiadach czy to nie ich ale wszyscy zaprzeczają. Siedzi tutaj na dworze,  ja go codziennie karmię. Do domu też nie mogę wziąć chociaż bardzo chcę, ponieważ moje córki mają uczulenie.  Nigdzie też nie widać ulotek na mieście że ktoś go zgubił. - wytłumaczyła. 

- To dziękujemy.  - uśmiechnęłam się w jej stronę. 
- Proszę,  nie ma za co. - odwzajemniła uśmiech i zamknęła drzwi.
- I co?  - spytał Louis gdy do niego podeszłam.
- Wygląda na to że ktoś go porzucił. - westchnęłam.
- Jak chcesz możemy zawieść go do schroniska.  - powiedział w końcu,  gdy ja patrzyłam z czułością na malucha.
- Kochanie,  wiesz jak bardzo cię kocham?  Jesteś najlepszy, najwspanialszy na świecie.  - stanęłam na przeciwko Louisa.
- Co byś chciała.
- Możemy go przygarnąć? - zrobiłam maślane oczy.
- Skarbie, wiesz że nie ma za bardzo u nas warunków. Po za tym mieszkamy z chłopakami,  zapewne oni się nie zgodzą. Jak będziemy mieli już własny dom to wtedy możemy pomyśleć. - czekaj chwilę!  Czy on powiedział 'własny dom' ? To znaczy że myśli nad naszą przyszłością?  Myślałam że to ja będę rozmyślać nad wspólną przyszłością a nie on.  Na moją twarz wpłynął szeroki uśmiech. Wspięłam się na palce i złożyłam pocałunek na jego wargach.
- A jakbym poprosiła chłopaków?  I jakby się zgodzili.
- Nigdy w życiu się nie zgodzą.
- Louis, daj mi spróbować. Nie zgodzą się,  okej odpuszczę,  zgodzą się adoptujemy psiaka.
- Niech ci będzie.
- Dziękuję.  - przytuliłam się do niego,  uważając na psa. W głowie już układałam plan,  jak przekonać chłopaków.  Dopiero przed drzwiami domu,  wymyśliłam idealny.
Widząc że Louis chce zawołać chłopaków,  uciszyłam go.
- Daj mi działać moim planem. - szturchnęłam go, na co on się zaśmiał. - Potrzymaj go. - wcisnęłam małego w ręce Lou.
Wbiegłam na górę i wyciągnęłam dziewczyny z pokojów.
- Chodźcie na dół coś wam pokażę. - gdy weszłyśmy do salonu,  ujrzałam przesłodki widok.  Tomlinson bawił się z psiakiem na podłodze. Podeszłam cicho do niego i lekko się nachyliłam.  Objęłam rękami jego szyję.
- Widzę że ty się już zgodziłeś. - stwierdziłam całując go w szyję. - Przykro mi ale muszę ci go zabrać. - wzięłam od niego psiska na co on wydął usta. Zaśmiałam się i podeszłam do dziewczyn.
- Patrzcie co ja tu mam. - pokazałam im malca.
 -- 
nie mam weny na kolejny rozdział ale siedzę w domu bo jestem chora więc może coś na siłe napisze , lub znowu ktoś napisze motywujący komentarz... 

6 komentarzy:

  1. Boze super, po prostu brak slow, nie wiem co mam napisac , to jest extra , zycze weny i do nastepnego :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham to opowiadanie ^.^
    I czekam na więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Co za mega rozdział!
    Szybko pisz kolejny!
    Och genialny ♥♥♡
    Kocham to
    OMG

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniały jak zawsze kochana. Nie mogę nadziwić sie twoim talentem pisarskim. Wszystko jest tak spójne. No już nie wspomnę o fabule idealnie @love_hariana :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział!!!!! Czekam na nexta Dominika :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Hejoł :* Dziękuję za dedyka :) I bardzo się cieszę, że mój komentarz tak cię zmotywował.;)
    A co do rozdziało to jest świetny :*
    Pogodzili się yeah! :D No i ten piesek taki słodki *.* Koffam <33
    Czekam na nexta ;) Weny życzę xoxo
    -Daria ;*

    OdpowiedzUsuń