poniedziałek, 22 września 2014

Rozdział Trzydziesty Czwarty

- Jejku on jest taki słodki. - zapiszczała Jessica.
- Cicho.  - uciszyłam ją.
- Jaka to rasa?
- Nie wiem.
- Zatrzymamy go?  - zamrugała rzęsami Kelsey.
- No właśnie tu jest mały problem. - zagryzłam wargę.
- Jaki?  - Kels uniosła brwi.
- Zayn,  Liam i Niall muszą się zgodzić.
- Zayn się nile zgodzi. - Perrie spuściła głowę.
- Dlaczego?
- On nie lubi psów. Już kiedyś próbowałam go do tego namówić ale nie zgodził się.
- Możesz spróbować znowu.  Zayn się zmienił od tamtej chwili.  - Jess próbowała namówić Pezz.
- Spróbuję.  - spuściła głowę. Wydawało mi się że widziałam strach w oczach Perrie. Ona boi się Zayna?  Coś jej zrobił?  Wypytam o to później Louisa.
- To my zaraz przyjdziemy. - dziewczyny ruszyły na górę a ja do Louisa siedzącego na kanapie.
- Kochanie. - usiadłam obok niego.
- Tak?
- Czy Zayn coś zrobił kiedyś Perrie?  Bo gdy Jessica powiedziała jej żeby namówiła Zayna w jej oczach był strach.  - wyszeptałam.
- Zayn był kiedyś bardzo agresywny,  gdy coś mu nie wychodziło,  lub ktoś coś zrobił źle,  atakował najbliżej stojące osoby.  Najbliżej niego zawsze stała Perrie i zawsze ona obrywała. Teraz Zayn się zmienił. 
- Myślisz że gdy Perrie poprosi go o to aby pies tu został to coś jej zrobi? 
- Myślę że nie. - na tym skończyliśmy rozmowę. Louis pogrążył się we własnych myślach, a ja nasłuchiwałam dźwięków dochodzących z góry. Bałam się że przeze mnie Pezz może zostać pobita.
- Nie spinaj się tak,  zobaczysz nic jej się nie stanie.
- A jeśli?
- Zobaczysz nic się ni wydarzy.  - po chwili ze schodów zeszła Kelsey razem z Jessicą.
- Nialla było trudno przekonać ale udało się. - uśmiechnęła się siadając obok mnie.
- Liam też się zgodził. - Kels podniosła kciuki do góry.
- Zaraz wrócę. - Louis westchnął i udał się na górę. A po chwili zeszła Perrie.
- I co? - szybko zerwałam się ze swojego miejsca.
- Nie chciał się zgodzić a teraz Louis z nim rozmawia.
- Włączmy jakiś film. - Jess zaproponowała na co my chętnie przystałyśmy.
- Może American Pie? - Kels wyciągnęła płytę.
- Jasne. - uśmiechnęłam się.  Usiadłyśmy na kanapę a pomiędzy mną i Pezz spał pies. Trzeba jej dać jakieś imię. Po 10 minutach oglądania filmu na dół zbiegł Louis z Zaynem.
- Skarbie, porywam ciebie i psa. Sorry dziewczyny przez dzisiejszy wieczór jest moja. - pociągnął mnie za rękę i wziął psa. Mocno zdziwiło mnie jego zachowanie ale nie protestowałam.
- Możesz mi powiedzieć gdzie jedziemy?  - zapytałam po 5 minutach jazdy.
- Trzeba kupić coś psu. I jak zdążymy to jeszcze pojedziemy do weterynarza. 
- Musimy jej nadać imię.  - powiedziałam.
- Może Lila?
- Nie .
- Sarah?  Grega?  Rewi? Natali?
- Nie.
- Mili?
- Tak. Jest piękne.
- Jesteśmy na miejscu.  - powiedział wyłączając silnik.
Weszliśmy z psem do zoologicznego. Niedługo po tym, przy nas znajdowała się sprzedawczyni, która pomogła nam dobrać odpowiednie akcesoria i karmę.
Wyszliśmy szczęśliwi ze sklepu.
- Przepraszam. - powiedziałam gdy nadepnęłam dziewczynę w moim wieku.
- Nic się nie stało. Czekaj! Ty jesteś Danielle Jones?
- Tak? Skąd wiesz?
- Możemy pogadać na osobności? - popatrzyła wymownie na mojego chłopaka.
- Jasne, Louis. Pojedziesz do domu? Zadzwonię żebyś mnie odebrał.
- Jasne. Do zobaczenia. - pocałował mnie. - Kocham cię. - wyszeptał mi do ucha.
- Ja ciebie też. - uśmiechnęłam się i już po chwili zostałam sama z blondynką.
- Chodźmy może na kawę. - zaproponowała na co się zgodziłam.
- Więc o czym chciałaś rozmawiać? - spytałam gdy tylko otrzymałam swoje zamówienie.
- Tak w ogóle jestem Nina Jones. I jestem twoją siostrą. - powiedziała a mnie dosłownie zamurowało.
- M-moją siostrą? Mam jeszcze jedną siostrę? Nie... to. to nie możliwe. Jak?
- Wiem, z początku sama nie wierzyłam.
- Ale jak? Nic nie rozumiem.
- No więc, mój ojciec, a właściwie nasz, zostawił moją matkę gdy była ze mną w ciąży. Widziałam go tylko kilka razy. Wolał was. Nie żebym miała do ciebie czy twojej siostrzyczki jakiś żal. Mam tylko i wyłącznie żal do ojca. Ojciec gdy przyjeżdżał nas odwiedzać, opowiadał jacy to jesteście wspaniali. Nie jestem pewna ale wasza matka chyba o tym wiedziała.
- Ja... ja nie wiem co mam powiedzieć.
- Po prostu chciałam żebyś wiedziała. Mamy też brata. Jacksona. Ma dwadzieścia dwa lata. Ja mam 18.
- Mieszkacie tutaj?  - spytałam.
- Tak,  to znaczy jakiś tydzień temu się tu przeprowadziliśmy. Wcześniej mieszkaliśmy we Francji.

-----
hej!  Przepraszam że tak późno ale nie dałam rady wcześniej

5 komentarzy:

  1. Hej :D Nic się nie stało, a rozdział nie jest wcale tak późno. Zresztą jak to mówią lepiej późno niż wcale ;)
    Mili (ładne imię wymyśliłaś xd) zostaje :) Jeest!
    Już myślałam, że Zayn się niezgodzi.. Uff
    Zdrada ojca, siostra i brat? Sie porobiło .. Oby ta Nina nie namieszała..
    Czekam na następny rozdział i weny życzę xx
    ~Daria ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Super blog i rozdział . Naprawdę podziwiam kreatywność szacunek w Twoja stronę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko jakie ty cuda piszesz kobieto... Umm...nie wiem co powiedzieć poprostu brak mi słów w pozytywnym słowa znaczeniu;D nie mogę doczekać wie nn pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniały jak zawsze kochana. Nie mogę nadziwić sie twoim talentem pisarskim. Wszystko jest tak spójne. No już nie wspomnę o fabule idealnie @love_hariana :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział!!!!! Czekam na nexta Dominika :*

    OdpowiedzUsuń