poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Rozdział Trzydziesty



Strasznie źle się czułam z myślą że mój chłopak prawdopodobnie teraz kogoś zabija. Zrezygnowane razem z Kels usiadłyśmy przed telewizorem włączając pierwszą część Zmierzchu.


- Idę po popcorn. - powiedziała Kels a ja tylko przytaknęłam głową na znak zgody.
Owinęłam się bardziej kocem i czekałam na jej powrót.
- Wole Jackoba gdy już ma tą seksowną klatę. - na głos przyjaciółki lekko podskoczyłam. Przestraszyła mnie. Nie wiedziałam że jest już w pokoju.






- Jeszcze nawet go nie pokazali. - zaśmiałam się na co ona tylko wzruszyła ramionami.
- Nie lubię tego gdy Edward patrzy się na nią jakby miał puścić pawia. - zrobiłam obrzydzoną minę.
- On zawsze się tak na nią patrzy. - Kels parsknęła śmiechem.
- Wyjdź stąd bo rzygnę. - próbowałam naśladować głos Edwarda na co obie wybuchnęłyśmy głośnym śmiechem. Przez resztę filmu przedrzeźniałyśmy bohaterów Zmierzchu co chwilę się śmiejąc.


- Oglądnijmy jeszcze drugą część. - wydusiłam dławiąc się śmiechem i łzami.  - Już włączam. W połowie filmu wrócili chłopcy. Gdy weszli do salonu, my wybuchnęłyśmy jeszcze większym śmiechem.
- Wszystko ok? Znam dobrego psychiatrę. - Zayn powiedział z kpiną wyraźnie wyczuwalną w głosie za co dostał w plecy i od Louisa i od Liama. Ja nie mogłam wydusić z siebie ani słowa, podobnie jak Kelsey. Potrząsnęłam głową, jakby wybudzając się z transu i popatrzyłam na trzech chłopaków stojących w salonie. Czułam się trochę niezręcznie, ale szybko się ogarnęłam i podbiegłam do mojego chłopaka, wtulając się w niego.

- Cieszę się że nic ci nie jest. - Mruknęłam prosto w jego ramię, uśmiechając się szeroko.
- A czemu miałoby mi się coś stać? Nie pozwoliłbym na to. - Odparł poważnie, całując mnie w czoło. Tak bardzo go kocham. Wszystko co robi jest straszne i niebezpieczne, ale nawet to nie zniszczy naszej więzi. To jest coś nierozrywalnego.  

Mimo że bardzo często martwię się o niego, praktycznie codziennie, to Kels pomaga mi odwrócić od tego wszystkiego uwagę. Przecież nikt nawet nie byłby w stanie niczego mu zrobić. Muszę o tym pamiętać. On jest najlepszy i nikt go nie zrani.

Mimo to, wciąż martwię się o jego zdrowie, a nawet życie. Nie wiedziałam co dzieje się wokół mnie dopóki Lou nie wypuścił mnie ze swojego uścisku. Obejrzałam się wokoło i zobaczyłam że wszyscy zmienili swoje miejsca. Kels tuliła się do Liama, a Zayn siedział już na kanapie patrząc dziwnie na ekran telewizora.


- Co to za chłam? - Prychnął zdegustowany. - Czy to Zmierzch? Proszę, powiedzcie mi że to nie Zmierzch.
- To Zmierzch. - Potwierdziłyśmy równocześnie, śmiejąc się z wyrazu twarzy czarnowłosego.
- A co? Oglądałeś? - Spytała zaskoczona Kelsey, na co Zayn aż się wzdrygnął.

- Chyba was pojebało. Napalone nastolatki tak się tym podniecają, że się rzygać chce, więc wiem co to jest. - Pokręcił głową, warcząc pod nosem. Co on, w psa się bawi? Przeniosłam wzrok na moją przyjaciółkę i spostrzegłam że ona też ledwo powstrzymuje śmiech. Nie żeby coś, ale czy on gustuje w nastolatkach, że wie takie rzeczy?


W końcu nie wytrzymałam i w tym samym momencie co Kels, zaczęłam śmiać się jak opętana. Boże, czy my mamy coś z mózgami? Może rzeczywiście potrzebny nam ten psychiatra? Bardzo możliwe. Chłopcy nawet przestali się nami interesować i po prostu jak gdyby nigdy nic wyłączyli nam telewizor i zajęli się własnymi sprawami. Natychmiast się ogarnęłyśmy, opiepszając ich.

- Ej! Co wy robicie! Jeszcze się nie skończyło! - Wrzasnęła oburzona Kelsey, a ja założyłam ręce na piersiach, mordując całą trójkę wzrokiem.
- Właśnie. - Warknęłam.

- Założę się że oglądałyście to już pierdyliard razy, a my też chcielibyśmy coś obejrzeć. - Powiedział Liam, przewracając oczami.
- No i co z tego? Może chcemy jeszcze raz? Jak już zaczęłyśmy to powinnyśmy skończyć. - Jęknęłam, błagalnie patrząc na Lou, ale on tylko potrząsnął rękami, wycofując się. Wkurzona złapałam Kels za rękę i poszłyśmy do pokoju Lou.


- Co za ludzie. - Parsknęła przyjaciółka, rzucając się na łóżko.
- Ludzie? Gnidy piepszone. Nawet filmu obejrzeć nie można. - usiadłam obok niej, ze zdenerwowania aż drapiąc kołdrę.
- Ej! Uspokój się, bo ci zaraz zacznie ogieć z nosa lecieć. - Zaśmiała się, szturchając mnie w ramię.
Co z tego, że to był cholerny Zmierzch? Przerwali nam oglądanie filmu! No kurde, tak się nie robi.


- Chodźmy na zakupy. - rzuciłam pomysł.
- Dan jest pierwsza w nocy.
- No i co z tego? 200 metrów stąd jest cało dobowy sklep. Możemy się przejść.
- Brzmi fajnie ale chłopcy nam nie pozwolą.
- Kto powiedział że muszą o tym wiedzieć? - uśmiechnęłam się chytrze.


- Podoba mi się. - pokiwała głową.
Po cichu zeszłyśmy na dół.
Prześlizgnęłyśmy się kuchnią do wyjścia i już po chwili oddalałyśmy się od domu. Gdy byłyśmy w bezpiecznej odległości zaczęłyśmy się śmiać.
- Mam ochotę się upić. - wymamrotała Kels, a ja poparłam jej pomysł.
W końcu doszłyśmy do sklepu od razu kierując się na dział ze słodyczami a później alkoholem.



=============================



Mamy 30! ;3 troche zwlekałam, ale napisałam z pomocą przyjaciółki.

( dobra, ona napisała większość ale cii...) 



Tak, napisałam większość, bo ta dupa nie ma czasu ;_;


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz