czwartek, 5 czerwca 2014

Rozdział Trzynasty

O godzinie 19, Louis dalej się nie dał znaku życia. Zaczęłam się o niego martwić.
Postanowiłam iść się wykąpać, mimo wczesnej pory. Oczywiście wzięłam ze sobą telefon.
Nalałam do wanny wody i weszłam.
W ciepłej wodzie poleżałam 10 minut po czym dokładnie umyłam ciało i włosy. Postanowiłam na razie ich nie suszyć, więc tylko rozczesałam je i związałam w koka. Ubrałam piżamę i biorąc telefon z szafki weszłam do pokoju. Sprawdziłam czy nie mam jakiegoś nieodebranego połączenia czy wiadomości, ale nie było.
Schodząc na dół mój telefon za wibrował. Szybko wyciągnęłam go ze spodenek które obecnie służyły mi jako piżama i odebrałam.
- Hej. - usłyszałam.
- No w końcu. - westchnęłam.
- Tęskniłaś? - zaśmiał się.
- Bardziej martwiłam. - mruknęłam.
- Dopiero skończyliśmy. - powiedział.
- Ale mogłeś napisać chociaż sms.
- Miałem wyłączony telefon. - zaśmiał się.
- Niech ci będzie. - westchnęłam.
- Jestem totalnie wykończony. Widzimy się jutro?
- Tak.
- Kolorowych snów.
- Kolorowych. - powiedziałam i rozłączyłam się.
Wzięłam kanapki i posmarowałam je masłem, po czym położyłam na nie plastry pomidora i ogórka oraz posypałam je szczypiorkiem. Położyłam wszystko na stole w jadalni i zrobiłam 5 kubków herbaty.
- Chodźcie, zrobiłam kolacje. - oznajmiłam i po chwili wszyscy zajadaliśmy się kanapkami.
- Idę spać. - Nona oznajmiła i poszła na górę. Dokończyłam moją herbatę i ruszyłam na górę. Weszłam do pokoju i położyłam telefon na stoliku.
Wychodząc z pokoju, udałam się do pokoju Nony. Weszłam po cichu i zobaczyłam jak babcia czyta Nonie bajki. Po cichu wyszłam zamykając za sobą drzwi. Weszłam do mojego pokoju gdzie na łóżku siedziała Kels.
- Hej. - powiedziałam.
- Cześć. Co ty na to aby obejrzeć film? - spytała odpalając laptopa.
- Jasne. Jaki? - usiadłam obok niej.
- Zakochana złośnica.- poruszyła brwiami.
- Uwielbiam to. - wyszczerzyłam się i wygodnie ułożyłyśmy się na łóżku.
Po tym filmie zdecydowałyśmy się na jeszcze jeden. Nasz wybór padł na Zbuntowaną Księżniczkę. W połowie filmu zasnęłam.


****

Obudziły mnie piski i śmiechy dochodzące z dołu. Przetarłam oczy i popatrzyłam na zegarek który wskazywał 6. Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy skąd wyciągnęłam ciuchy na dzisiaj. [KLIK]. Ubrałam się szybko i zeszłam na dół. W salonie Kelsey goniła śmiejącą się Nonę, a babcia z panią Kathriną siedziały i przyglądały im się z rozbawieniem wypisanym na twarzy. Uniosłam brwi i skierowałam się do kuchni w celu zrobienia sobie tostów. Zaparzyła też kawę i ruszyłam do salonu gdzie usiadłam na kanapie.
Zjadłam moje kanapki i wypiłam moją kawę po czym wsadziłam brudne naczynia do zmywarki.  Poszłam na górę po telefon. Miałam jedną wiadomość.
"Przyjadę po ciebie do szkoły." Przeczytałam a na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
Biorąc torbę z książkami, zbiegłam na dół.
- NONA! - krzyknęłam ubierając buty.
- Danielle, Nona już poszła z babcią. - Kels pojawiła się w przedpokoju.
- Oh, ok. - powiedziałam patrząc na nią.
- Ściągaj te buty. Mamy jeszcze pół godziny do wyjścia.
- Już, już. - odpowiedziałam i ściągnęłam buty.
Udałyśmy się do salonu gdzie akurat był włączony nickelodion.
- Chodź, zaczyna się SpongeBob. - krzyknęła uradowana Kels ciągnąc mnie na kanapę.
Zaczęłyśmy śpiewać początkową piosenkę ze SpongeBob'a.
Oglądnęłyśmy cały odcinek i zaczęłyśmy się zbierać do wyjścia.
- Idziesz gdzieś dzisiaj z Louisem? - poruszyła brwiami, co wyglądało strasznie zabawnie.
- Tak. A ty z Liamem? - spytałam.
- Mówił że po szkole chce mi coś pokazać. - pisnęła radosna na co ja wybuchnęłam śmiechem.
- Chyba się zakochałam. - przyznała nieśmiało po kilku minutach ciszy.
- Co? To super! Boże Kels. - rzuciłam się na nią z uściskiem.
- Co? Nie, nie rozumiesz. Ja się zakochałam. A on? On traktuje mnie jak koleżankę. - mruknęła.
- Wcale nie. Będziecie idealną parą. Tylko daj mu czas. - powiedziałam chcąc ją pocieszyć.
- A jak nie?
- Myśl pozytywnie. - uśmiechnęłam się pocieszająco. - W końcu idziecie dzisiaj na randkę. - poruszyłam brwiami a jej od razu poprawił się humor. Zaczęłyśmy rozmawiać o tym co może jej pokazać.
*Godzina 15*
Skończyłam zajęcia godzinę wcześniej, ponieważ pan Reymond, dostał informację od żony że jego córka jest w szpitalu więc musiał jechać. Razem z Kels opuściłyśmy mury szkoły. Kelsey od razu zadzwoniła do Liama aby powiadomić go o tym że już skończyła zajęcia.
- Liam powiedział że podjadą po nas za pół godziny i mamy czekać w kawiarence. - oznajmiła i skierowałyśmy się do wcześniej wymienionego miejsca.
- Mogę coś podać? - do naszego stolika zawitała kelnerka.
- Ja poproszę kawę parzoną i kawałek szarlotki. - powiedziała Kels zadowolona ze swojej decyzji.
- A dla mnie latte i kawałek sernika. - powiedziałam po czym kelnerka odeszła.
Siedziałyśmy w kawiarni, pijąc kawę i rozmawiając na różne tematy dopóki nie przyjechał Louis z Liamem.
- Cześć piękna. - Lou podszedł do mnie całując mnie w policzek, który chwilę później stał się czerwony.
- Hej. - powiedziałam przegryzając wargę.
- To my lecimy. - Liam powiedział i razem z Kels opuścili lokal.





-----------
PRZEPRASZAM ŻE TAKI KRÓTKI ALE NIE MAM WENY!!


Następny będzie dłuższy! ;)

2 komentarze:

  1. Nie jest taki strasznie krótki jak ci się wydaje ;D dawaj następny bo chcę sie dowiedzieć gdzie Liam zabiera Kelsey xD <333

    OdpowiedzUsuń