piątek, 20 czerwca 2014

Rozdział Dziewiętnasty

PRZECZYTAJCIE NOTKE NA DOLE! SZCZEGÓLNIE LUDZIE KTÓRZY ZAPRASZAJĄ MNIE DO ZWIASTUNOWNI!

----


- Danielle wstawaj! - usłyszałam krzyk Kelsey.
- Jeszcze chwilę. - odpowiedziałam w poduszkę.
- Louis może przyjechać tu w każdej chwili a ty wyglądasz okropnie. - zrzuciła mnie z łóżka. Posłałam jej mordercze spojrzenie. Wzięłam do ręki już wczoraj przygotowane ciuchy i ruszyłam do łazienki. [KLIK]. Od kąd powiedziałam jej o moim pocałunku z Lou, ona jest tym bardziej podniecona niż ja. Weszłam pod prysznic który trwał 10 minut, nie myłam głowy bo najzwyczajniej nie miałam na to czasu. Wytarłam się ręcznikiem i ubrałam się. Włosy związałam w warkocz. Gotowa wyszłam z łazienki.
- Wyglądasz pięknie! Chociaż moim zdaniem mogłabyś nałożyć trochę makijażu. - powiedziała i usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. Pędem ruszyłam na dół, gdzie pani Kathrine już otwierała drzwi.
- Dzień Dobry Louis. Proszę wejdź. - powiedziała otwierając szerzej drzwi.
- Dzień Dobry. - odpowiedział. - Jest... - nie dokończył bo rzuciłam się na niego.
- Cześć mała. - powiedział i opiekuńczo owinął swoje ramiona wokół mnie, podnosząc mnie do góry..
- Hej Lou. - powiedziałam z lekkim uśmiechem.



- Dan, zjedz śniadanie. - pani Kathrina powiedziała i oddaliła się.
- Chodź, musisz coś zjeść. - powiedział a ja poczułam uścisk w żołądku. Jak do cholery mam jeść, gdy za dwie godziny będę musiała pożegnać się z bliskimi mi osobami?
Usiadłam przy stole gdzie leżały zapewne pyszne kanapki.
- A tak właściwie gdzie Nona? - spytałam przypominając sobie że dawno jej nie widziałam.
- Ubiera się. - odpowiedziała babcia.
Siedziałam na krześle pustym wzrokiem patrząc się na kanapki.
- Jedz. - usłyszałam szept Tomlinsona.
- Nie mogę. Nie przełknę tego. - powiedziałam marszcząc nos.
- Chociaż jedną. Dla mnie. - popatrzył na mnie, a ja nie wiedzieć czemu chwyciłam za kanapkę. Ugryzłam kawałek i z wielkim trudem przełknęłam powtarzając ten ruch aż do końca kromki.
Chwilę później z dołu zbiegała Nona.
- Za ile jedziemy? - spytała biorąc do ręki kubek.
- Za godzinę musimy wyjechać jeśli nie chcemy się spóźnić. - pani Kathrina popatrzyła na zegarek. To już za godzinę? Jak to szybko leci.
- Chodź. - wstałam od stołu ciągnąc za sobą Louisa. Weszliśmy do mojego pokoju i usiedliśmy na łóżko.
- Coś się stało? - spytał.
- Nie. Po prostu chcę cię o coś zapytać. - przegryzłam wargę.
- O co?
- Ale to jest głupie. Obiecaj że nie będziesz się śmiał.
- Obiecuje.
- Czy jak wyjadę, to będziemy utrzymywać kontakt? - spytałam nieśmiało patrząc w podłogę.
Przez kilka minut panowała cisza.
- Jasne że tak. - odpowiedział w końcu a całą mnie ogarnęła ulga. Nie chciałam tracić z nim kontaktu. Lou jest moim przyjacielem i przywiązałam się do niego.
- Dziękuje. - powiedziałam i wdrapałam się do niego na kolana.
On szczelnie owinął swoje ręce wokoło mojej talii a ja mocno go przytuliłam.
- Danielle! Skarbie dzwonili do mnie z pracy i nie mogę was odwieść na lotnisko. Dam wam pieniądze na taksówkę. Naprawdę bardzo cię przepraszam. Chodź tu do mnie. - powiedziała rozkładając ramiona a ja wtuliłam się w nią.
- Będę za panią bardzo tęsknić. I dziękuję że pozwoliła nam pani u siebie mieszkać. - powiedziałam a kilka łez spłynęło mi po policzku.
- Nie ma za co kochanie. To była czysta przyjemność. Też będę bardzo tęskniła. Mam nadzieje że szybko mnie odwiedzicie. - również płakała.
- Też mam taką nadzieję. - zaśmiałyśmy się.
- Ja skarbie lecę. Tu masz pieniądze i.... - nie dokończyła bo Louis jej przerwał.
- Ja je odwiozę. - powiedział.
- Jak tak to ja uciekam. - jeszcze raz się przytuliłyśmy i pani Kathrina zniknęła.
- Chodź zapakujemy już walizki do auta. - powiedział ciągnąc moją walizkę na dół.
Weszłam do pokoju i wzięłam walizkę Nony. Zeszłam na dół i zobaczyłam że nikogo już tam nie ma.
- Dani! - Kelsey rzuciła się na mnie z płaczem. Przytuliłam ją mocno. Nienawidzę pożegnań.





- Będę tęsknić. Masz zadzwonić jak wylądujecie i masz dzwonić cały czas. - powiedziała dalej płacząc.
- Czemu nie masz butów? - zdziwiłam się odrywając się od niej.
- Ja nie jadę z wami. -wzruszyła ramionami.
- Czemu? - powiedziałam ocierając łzy.
- Gdybym pojechała to bym nie wyszła z lotniska. Dodatkowo będzie tam Louis i będziecie się obściskiwać. - to drugie zdanie szepnęła mi na ucho.
- Danielle nie mamy czasu. - usłyszałam babcie.
- Idę. - powiedziałam i jeszcze raz przytuliłam Kels.
- Będę tęsknić siostro. - powiedziała szlochając.
- Ja też. - powiedziałam.
- Będę pisać, dzwonić i wszystko inne. - Kels powiedziała odsuwając mnie od siebie.
- Ja tak samo. Szykuj już sobie bilet do mnie. - zaśmiałyśmy się. Przytuliłyśmy się jeszcze raz i wsiadłam do samochodu, żwawo jej machając.

Po 30 minutach byliśmy pod lotniskiem. Każda z nas wzięła swój bagaż.
- Daj, my z Noną odniesiemy twoją walizkę tam a wy pogadajcie. - powiedziała babcia wskazując miejsce gdzie ludzie oddawali swoje bagaże. Oddałam jej walizkę a ona zniknęła mi z oczu.
- Będę tęskniła Lou. - powiedziałam a z moich oczów poleciała nowa seria łez.
- Ja też mała. - przyciągnął mnie do uścisku.
- Będę dzwonić. Załóż sobie skype'a. - powiedziałam.
- Skąd wiesz że go nie mam? - oburzył się.
- Zgaduję. - trwaliśmy w uścisku jeszcze przez jakiś czas.

-PASAŻEROWIE LONDYN-LOS ANGELES, PROSZENI SĄ DO UDANIA SIĘ NA ODPRAWĘ. - powiedział głos z głośników.

- Na mnie już czas. - powiedziałam smutno.
- Wiem. - powiedział patrząc na mnie.
- Do zobaczenia. -powiedziałam całując go w usta. Trochę się zdziwił ale oddał mój pocałunek z podwójną siłą.
- Do zobaczenia. - wychrypiał.
Już po 40 minutach siedziałam w samolocie czekając aż w za kilka godzin wyląduje.  

ŻEGNAJ LONDYN WITAJ LOS ANGELES.



 


-----------


Nie wiem czy widziałyście, ale ja zwiastun mam ;) jest w stronach po lewej (?) stronie ;)

5 komentarzy:

  1. Jeju *.* popłakałam się *.*
    Cudowne opowiadanie :****

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Po prawej ale jest (pewnie coś zmieniałaś od czasu kiedy to napisałaś xD)
    Dziwnie się czuję komentując rozdziały które już dawno napisałaś, ale mam nadzieję, że chociaż trochę Cię to motywuję ;***
    Rozdział świetny *,*
    Ale dlaczego wyjechała... ;CC
    @imaginoholic

    OdpowiedzUsuń