niedziela, 1 czerwca 2014

Rozdział Dwunasty

*GODZINA 12.58*
- Samolot Los Angeles - Londyn, właśnie podchodzi do lądowania. - usłyszałam z głośników.
Z niecierpliwością czekałam na to aż samolot  wyląduje i w końcu  ujrzę babcie. Po 10 minutach, zobaczyłam brąz włosy należące do mojej babci.
- Babcia! Tęskniłam. - rzuciłam się jej w ramiona.
- Moja mała Dan. - przytuliła mnie mocno. - A pani to zapewne Kathrina. - zwróciła się do mamy Kels.
- Tak to ja. - uśmiechnęła się.
- Bardzo pani dziękuje za opiekę nad moimi wnuczkami. - babcia powiedziała gdy kierowałyśmy się w stronę samochodu.
- Ale nawet nie ma o czym mówić. - rozmawiały o tym jeszcze jakiś czas, ja natomiast włożyłam słuchawki w uszy puszczając playliste Riri.
- Jesteśmy w domu. - babcia zaśmiała się wyciągając mi z uszów słuchawki. Posłałam jej lekki uśmiech i wyszłam z samochodu.
- Chce pani coś jeść, pić? - usłyszałam jeszcze głos mamy Kels a następnie ruszyłam do mojego pokoju.
Otworzyłam drzwi i skierowałam się do komody gdzie leżała ładowarka do telefonu.
Podłączyłam telefon do ładowania a gdy miałam wychodzić. Usłyszałam wibracje telefonu.
Uśmiechnęłam się lekko i odpisałam.
"Jak tam? Mogę zadzwonić?"
"Ok."
Już po chwili na ekranie pokazało się imie Tomlinsona.
- Cześć.- przywitałam się.
- Hej, jak tam? - usłyszałam jego głos.
- Ummm.. dobrze, właśnie wróciłam do domu.
- Mogłabyś coś dla mnie zrobić? - spytał niepewnie.
- Jasne, chyba tak.
- Mogłabyś dzisiaj nie wychodzić z domu?
- Ale czemu?
- Wiesz czym się zajmuję. Dzisiaj na twojej ulicy nie będzie bezpiecznie. Spróbuj zrobić też tak żeby nikt nie wychodził. - poprosił.
- Jasne, postaram się. Ale ja muszę odebrać None i Kels jest w szkole. - powiedziałam. Usłyszałam jak cicho przeklną.
- Okej, podjadę i odbiorę None. Liam pojedzie po Kels. I tylko jak wszyscy będą, zamknij drzwi i nie wpuszczajcie nikogo, ok?
- Jasne. - powiedziałam.
- Okej. O której mam odebrać None? - spytał.
- Za 30 minut kończy.
- Idealnie.Widzimy się później. - powiedział.
- Do zobaczenia. - uśmiechnęłam się.
- Do zobaczenia. - powiedział i się rozłączył. Zeszłam na dół gdzie przyłączyłam się do rozmowy.
- Otworzę! - poderwałam się do góry słysząc dzwonek do drzwi. One popatrzyły na mnie dziwnie ale kiwnęły głowami nie odzywając się.
- Hej. - powiedziałam widząc Louisa z moją siostrą.
- Cześć! - Nona uśmiechnęła się a ja zobaczyłam że brakuje jej jednego zęba.
- Co ci się stało? - spytałam zdziwiona.
- W pszedszkolu mi fypadł. - sepleniła.
- Oh, to fajnie. Idź do kuchni, babcia przyjechała. - powiedziałam a jej uśmiech powiększył się i pobiegła do środka.
- Wejdziesz? - spytałam otwierając szerzej drzwi.
- Nie. Muszę lecieć.
- Na... tą sprawę? - szepnęłam na co on się zaśmiał.
- Tak. - powiedział.
- Oh. Bądź ostrożny. - powiedziałam patrząc się na moje dłonie.
- Ej. Zawsze jestem. - posłał mi jego wspaniały uśmiech, podnosząc mój podbródek.
- Musisz iść? - spytałam po kilkunastu sekundach ciszy.
- Tak. Pamiętaj co ci mówiłem.
- Pamiętam. - westchnęłam.
- To ja już lecę.
- Ummm... masz na siebie uważać i daj znać jak skończysz. -
powiedziałam niepewnie.
- Jasne, do zobaczenia. - powiedział a ja przytuliłam się do niego.
Stał przez kilka sekund zdziwiony ale już po chwili poczułam jego dłonie na moich biodrach.

Po minucie odkleiłam się od niego.
- Dan, ja naprawdę muszę iść. - zaśmiał się.
- Wiem, wiem. - mruknęłam i po chwili on siedział w swoim samochodzie odpalając papierosa.
Zamknęłam drzwi i skierowałam się do kuchni gdzie babcia od razu zaczęła zadawać pytania.
- Kim jest Louis? To twój chłopak?
- Nie. To mój przyjaciel. - no bo chyba mogę go tak nazwać? Tak?
Po godzinnej rozmowie przyszła Kels.
- Mamy coś do jedzenia? - spytała już w progu.
- Naleśniki. - odkrzyknęłam.
Już po chwili Kelsey rzuciła się na naleśniki z nutellą.
- Pycha. - powiedziała z pełną buzią.
- Gdzie mama? - spytała.
- Siedzi z moją babcią w salonie.
- Twoja babcia przyleciała? - otworzyła szeroko oczy. -Idę się przywitać. - powiedziała i zniknęła w salonie. Ja natomiast udałam się na górę, gdzie sprawdziłam telefon. Zero wiadomości. Nerwowo przegryzłam wargę.
Zeszłam na dół i przyłączyłam się do oglądania Minionek. Siedziałam z jakąś godzinę, po czym znów ruszyłam  na górę. Brak wiadomości.
  Odłączając telefon, zabrałam go na dół.
- Dan, co ty taka nerwowa? - pani Kathrin zapytała.
- Nie, tak po prostu. Ktoś ma do mnie zadzwonić. - odpowiedziałam wymijająco.
Skierowałam się do kuchni gdzie wyjęłam paczkę żelków. Usiadłam przy stole i zaczęłam się nimi zajadać.


-------

Myślałam że będzie trochę dłuższy no ale cóż...

No i jeśli ktoś to czyta to :

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI DNIA DZIECKA! :D:D 

Życzę wam dużoooooooo zdrowia, szczęścia, miłości i żebyście spotkały wszystkich chłopców z 1D ;** 

(nie jestem dobra w składaniu życzeń, więc ograniczę się jedynie do tego)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz