wtorek, 24 czerwca 2014

Rozdział Dwudziesty pierwszy

HEJ! na początku taka prośba do komentujących! Chciałam was prosić o to że gdy dajecie komentarz, to żebyście się podpisały, typu "czekam nn /Asia" czy coś w tym stylu.... CHCIAŁABYM WAM TEŻ PODZIĘKOWAĆ ZA TE KOMENTARZE. NA KAŻDY ODPOWIADAM!!

To chyba na tyle, życzę miłego czytania :

----

LOUIS POV

Cholernie mi jej brakuje. Nie mogę się na niczym skupić a nie ma jej dopiero 3 dzień.
Co prawda rozmawiam z nią na skypaju, ale to nie jest to samo.
Gdy jestem na jakiejś akcji, myślę o brunetce.
Przez to, jakiś jebaniec postrzelił mnie w nogę. Nie za bardzo mnie to interesowało.
Myślami byłem u Dan. A co jeśli ona kogoś poznała? Miała dzisiaj iść na plaże.
Co jeśli znajdzie tam sobie jakiegoś chłopaka? Odtrąci mnie? Będzie chciała mnie znać?
Szturchnięcie w ramie wybudziło mnie z zamysłu.Nawet nie zauważyłem,
że już jesteśmy pod domem, a wszyscy oprócz mnie, wyszli z samochodu.
Jak strzała wpadłem do domu i już byłem w połowie drogi po schodach,
 gdy zatrzymał mnie głos Nialla.
- Gdzie ty do cholery idziesz?
- Do pokoju, zaraz Danielle będzie dostępna. - wytłumaczyłem.
- I on mi mówi że nie jest zakochany. - ironicznie zaśmiał się Malik.
- Spierdalaj. - syknąłem i już chciałem ruszyć do pokoju.
- Myślę że Danielle nie będzie zachwycona twoim wykrwawieniem się przed
nią. - powiedział Horan wyciągając apteczkę.
- Niech ci będzie, tylko szybko. - powiedziałem schodząc na dół.
Rzuciłem się na fotel i wyłożyłem postrzeloną nogę na stół.
Niall tylko wywrócił oczami co strasznie mnie wkurwiło,
ale powstrzymałem się od przyłożenia mu.
Po dziesięciu minutach, moja noga została owinięta bandażem
a ja w końcu mogłem ruszyć do pokoju.
Gdy w końcu tam dotarłem, rzuciłem się na laptopa włączając go.
Na ekranie od razu pojawiła mi się wiadomość.
"Przepraszam ale będę o 21, nie gniewasz się? Obiecałam babci że pomogę w sklepie jej przyjaciółki. Myślałam że potrwa to krócej. ;)"
Westchnąłem. Popatrzyłem na zegarek który wskazywał 20.28. 32 minuty.
Postanowiłem dla zabicia czasu iść pod prysznic.
Dokładnie umyłem całe swoje ciało. Gdy wyszedłem, owinąłem ręcznik w okół bioder i
wszedłem do pokoju. Założyłem bokserki, uprzednio zrzucając ręcznik.
Gdy tylko skończyłem to robić, skype wydał charakterystyczny dźwięk że ktoś do mnie dzwoni.
Nadal nie mogę uwierzyć w to, że to właśnie dla niej go założyłem.
Szybkim krokiem ruszyłem w stronę laptopa. Odebrałem a już po chwili na ekranie
 pojawiła mi się twarz brunetki.


- Hej. - uśmiechnąłem się w stronę kamerki co ona odwzajemniła.
- Hej.
- Jak tam Los Angeles? - spytałem wygodnie usadawiając się na łóżku.
- Nawet. - wzruszyła ramionami.
- Stało się coś? - spytałem zmartwiony.
- Tak strasznie mi was brakuje. - powiedziała a po jej policzku poleciała łza.
Tak bardzo pragnąłem ją teraz przytulić. Nagle do głowy wpadł mi pewien pomysł.
Wszedłem na odpowiednią stronę ale rozmawiałem z Dan aby nie zauważyła niczego podejrzanego.
- A co u Ciebie? - spytała.
- Dobrze. - powiedziałem odruchowo patrząc na nogę.
Zrobiłem to co miałem zrobić i już normalnie rozmawiałem z brunetką.

DANIELLE POV

Rozmawiałam już jakiś czas z Lou. Strasznie mi go brakuje.
- Poznałaś kogoś?
- Tylko taką jedną dziewczynę Aki. - odpowiedziałam.
- To dobrze. - uśmiechnął się.
- Co dzisiaj robiłeś?
- Byłem na akcji. - odpowiedział.
- Jak ci poszło?
- Bardzo dobrze.
- To się ciesze.
Rozmawiałam z nim jeszcze trzy godziny. Ani razu, nawet na dwie minuty,
nie zabrakło nam tematów do rozmów.
- Danielle! Możesz zejść na dół? - usłyszałam głos babci. Szybko zbiegłam na dół.
- Coś się stało?
- Nie, nie. Po prostu chciałabym cię prosić o to abyś poszła do sklepu. - powiedziała.
- Jasne, mogę iść. - wzruszyłam ramionami. Babcia uśmiechnęła się z wdzięcznością i wręczyła mi listę zakupów oraz pieniądze. Wyszłam z domu, kierując się w stronę najbliższego marketu. Po drodze zauważyłam idącą brunetkę, którą poznałam już wcześniej.
- Aki! - zawołałam ją. Aki to amerykanka, mieszkająca dwa domy dalej. Ma ona 18 lat i bardzo ciekawą urodę. Dziewczyna odwróciła się z uśmiechem.
- Danielle. - powiedziała na powitanie. - Gdzie idziesz? - zapytała.
- Babcia wysłała mnie do sklepu. A ty?
- Idę do Toma. Umówiłam się z nim na randkę. - powiedziała a ja dopiero teraz zwróciłam uwagę na jej ubiór. Miała na sobie piękną turkusową sukienkę, sięgającą jej do połowy ud, do tego ubrała czarne szpilki. Wszystko dopełniał cudowny makijaż i piękna fryzura. (strój Aki - Klik)
- Oh, to życzę dobrej zabawy. - uśmiechnęłam się. Byłam zazdrosna o jej urodę. Też chciałabym być taka ładna. Przez nią wpadam w kompleksy.
- Dziękuję. Jak myślisz, spodobam mu się? - spytała patrząc na jej strój.
- Oczywiście że tak! Wyglądasz wspaniale. - uśmiechnęłam się szczerze.
- Dzięki. - powiedziała i stałyśmy przed sklepem.
- To ja już lecę. Powodzenia na randce. - przytuliłam się z nią a on ruszyła dalej.


Weszłam do sklepu chwytając wózek, ponieważ maiłam dość duże zakupy do zrobienia.
Ruszyłam przez półki, chwytając potrzebne rzeczy.
Jajka, kawa, herbata, chleb, ser, masło, woda, sprite, groszek, herbatniki, marchewki, szynka,
jabłka, brzoskwinie, banany, cytryna, ogórek, pomidor, sól, kiełbasa, mąka, cukier, krzyżówki,
kilka paczek przeróżnych ciastek i cukierków... Te i inne rzeczy powoli lądowały w wózku.
Gdy wszystko z listy już miałam, ruszyłam w stronę kas. Po zapłaceniu za produkty i zapakowanie
 wszystko w kilka reklamówek, skierowałam się do domu. Zakupy były bardzo ciężkie,
cieszyłam się że dom jest nie daleko.
Po 5 minutach, stałam już przed drzwiami. Obładowana weszłam do domu gdzie reklamówki zostały odebrane mi przez Richarda, na co posłałam mu pełen wdzięczności uśmiech bo naprawdę ręce mi odpadały. Nona od razu rzuciła się na ciastka na co wszyscy się zaśmialiśmy.
- Idziemy oglądać bajki? - spytała pokazując mi paczkę ciastek.
Od razu się zgodziłam, zdając sobie sprawę z tego że dawno nie spędzałam czasu z siostrą.
Włączyłyśmy Disney Channel gdzie akurat zaczynała się Hannah Montana.
Oglądałyśmy śpiewając piosenki i zajadałyśmy się ciastkami.
Po godzinie, Nona oznajmiła że jest śpiąca, więc udała się na górę.
Ja natomiast zjadłam płatki z mlekiem i również udałam się do pokoju.
Wykąpałam się i przebrałam w piżamę ale nie miałam ochoty spać.
Włączyłam laptopa i przeszukałam internet w celu znalezienia ciekawego filmu.
W końcu zdecydowałam się na "Kopciuszek w rytmie miłości". W trakcie oglądania, dostałam wiadomość na skype.Zatrzymałam film i odczytałam wiadomość :
"Nie śpisz?" oczywiście od Lou.
"Nie, oglądam film ;)"
"Jaki?"
"Kopciuszek w rytmie miłości"
"Przyłączyłbym się"
"Zapraszam ;D"
" Już lecę ;p"
"Czekam"
"Muszę iść, mam kilka rzeczy do załatwienia, do jutra?"
"Do jutra"
"Dobranoc księżniczko ;*"  odczytałam jeszcze z uśmiechem na ustach.
Wróciłam do oglądania filmu. Po oglądnięciu całego filmu, zmorzył mnie sen.

LOUIS POV

- Jestem gotowy. - Zayn w końcu pojawił się w salonie.
- To dobrze. Musimy załatwić kilka rzeczy przed wyjazdem. - powiedziałem podając im listę c
o mają zrobić.
- Tylko tyle? - Niall uniósł brwi a ja pokiwałem głową. - To zajmie godzinę, nie dłużej. Jess, idziemy. - kiwnął do swojej dziewczyn a ona posłusznie ruszyła za nim.
- Pezz, my też już wychodzimy. - powiedział a ona nieśmiało przeszła obok mnie.
Bała się mnie co bardzo mi odpowiadało. Przynajmniej suka nie szczekała gdy nie trzeba.
Sam wyszedłem z domu, zamykając go. Wsiadłem do samochodu i z piskiem odjechałem,
kierując się w stronę centrum. Tak straszne wkurwiały mnie te londyńskie korki.
Po godzinie byłem już w centrum. Nie miałem wiele czasu.
Zaparkowałem i ruszyłem załatwiać "sprawy".
Po dwóch godzinach skończyłem, wszystko było załatwione.
Wróciłem do domu gdzie tylko po wejściu usłyszałem dość jednoznaczne dźwięki z góry.
Malik z Edwards siedzieli na kanapie co oznaczało że dźwięki te wydawali Jess i Niall.
Udałem się do pokoju z nadzieją że Dan jeszcze będzie dostępna. Nie było jej. W sumie co się dziwić u niej była już 5 nad ranem. Pewnie jeszcze śpi. Nie mając siły już na nic. Skierowałem się pod prysznic i położyłem się w łóżku, zasypiając.

Siedziałem na kanapie, gdy do domu weszła piękna brunetka z około dwu letnim dzieckiem.
- Cześć kochanie. - pocałowała mnie w usta.
- Mmmm, podoba mi się. - mruknąłem jej w usta a ona się uśmiechnęła.
- Jak w pracy? - spytała siadając mi na kolanach, podczas gdy chłopczyk poszedł na górę.
- Bardzo dobrze. Co dzisiaj robiłaś? - uniosłem brwi, oplatając ją w pasie.
- Byłam dzisiaj z dziewczynami u fryzjera. - odpowiedziała wtulając się we mnie.
- Właśnie widzę że masz ciemniejsze włosy. - powiedziałem z uśmiechem.
- Tęskniłam. - wyszeptała.
- Ej mała, nie widzieliśmy się tylko pół dnia. 
- To i tak za dużo. - powiedziała a na dół zbiegł chłopczyk. 
- Tato, ja chcę na lody! - wykrzyknął wdrapując się na kolana do brunetki.
- Zaraz pójdziemy. - powiedziałem całując go w czoło.



- Czy chcesz wziąć o to Danielle Jones za żonę? - spytał ksiądz.
- Tak oczywiście, chcę.
- A czy ty Danielle chcesz wziąć tego o to Carlosa Taylor'a za męża?
- Tak. - z uśmiechem odpowiedziała.
 Zaraz?! Jakiego Carlosa? To ja tam powinienem stać! Słyszycie?! Ja tam, chcę być. 
Ona nie może się z nim ożenić! Ona jest moja! 
- Ogłaszam was mężem i żoną, możecie się pocałować. - para zbliżyła się do siebie, namiętnie się całując.
Dan! Nie rób tego! Błagam.. 
- Trzeba było nie mordować naszego synka! - brunetka krzyknęła w moją stronę. Mieliśmy synka?! Ja nikogo nie zabiłem! Przysięgam! Jestem niewinny! Dani! roszę nie odchodź, nie zostawiaj mnie!
- Za późno Tomlinson! - krzyknęła znikając z szatynem.


-------------------

DODAŁAM AKI DO "BOHATERZY DRUGO PLANOWI" :)

Podoba się rozdział? :D
Jak myślicie? Gdzie Lou wyjeżdża ;DD??
Lou ma coś na sumieniu? ;))

5 komentarzy:

  1. Genialny Blog /Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  2. Z góry przepraszam za spam :)

    Dwie różne osoby. Dwa różne światy.
    Ammie - wrażliwa, delikatna, nieśmiała dziewczyna, zamknięta w sobie.
    Harry - porywczy, agresywny, brutalny, jego życie to ciągłe niebezpieczeństwo.
    Czy tych dwoje ludzi będzie potrafiło ze sobą być ? Czy Ammie będzie potrafiła zmienić Harry'ego ? Dowiesz się tego czytając http://dark-harrystyles-fanfiction.blogspot.com/ ZAPRASZAM !

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam :d Dorisss

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiedziałam. W I E D Z I A Ł A M, że coś wykombinujesz...
    Co to jakiś proroczy sen czy sumienie Lou nie daje mu spać???
    KUJAYHVMHGACDMHGSADHAMSNGFVBASGHMG
    Lecę czytać dalej, bo ta niewiedza mnie zabije xD
    @imaginoholic (Kasia)

    OdpowiedzUsuń