poniedziałek, 30 czerwca 2014

Rozdział Dwudziesty drugi

Ale się leniwi z tymi komentarzami zrobiliście  ......

------


DANIELLE POV

Szybko zerwałam się z łóżka, gdy zobaczyłam godzinę 9.46. Dzisiaj razem z Aki, wybieram się do galerii handlowej. Mamy zamiar kupić sobie jakieś ciuchy na dzisiejszą imprezę. Biegiem rzuciłam się do szafy, gdzie wyciągnęłam strój odpowiedni do pogody. [KLIK]. Weszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Wysuszyłam i ułożyłam włosy po czym się ubrałam. Wyszłam z parnego pomieszczenia i skierowałam się na dół.
- Idziesz gdzieś? - Richard zapytał.
- Tak, umówiłam się z Aki. A gdzie babcia i Nons? - spytałam nigdzie ich nie widząc.
- Poszły na plac zabaw. - powiedział i wrócił do czytania porannej gazety.
Wyciągnęłam płatki które zaraz wsypałam do miski i zalałam je mlekiem. Usiadłam przy stole i szybko je zjadłam. Wrzuciłam naczynia do zmywarki i udałam się do pokoju po torebkę, portfel i telefon.
Gdy zamykałam pokój, usłyszałam klakson. Zbiegłam na dół i wyszłam z domu rzucając "Wychodzę!".
- Hej. - przywitałyśmy się i odjechałyśmy w stronę centrum.
- U kogo się szykujemy? - spytała.
- U mnie. Mam wolną chatę. - odpowiedziałam.
- To ok. - odpowiedziała i zaczęłyśmy śpiewać "Where have you been" Riri.
W końcu dojechałyśmy pod galerię.
Wysiadłyśmy i weszłyśmy do ogromnej hali. Uderzyły mnie głośne rozmowy ludzi.
- Chodź do tego sklepu. - powiedziałam ciągnąc Aki w stronę pierwszego sklepu.



- W tej cholernej galerii nic nie ma. - oburzyłam się, wychodząc już z około 30 sklepu.
- Daj spokój. To dopiero 23 sklep. Mamy jeszcze 277 sklepów. - zaśmiała się.
- Tu jest 300 sklepów? - wytrzeszczyłam oczy.
- Skarbie to Los Angeles nie Londyn. - wzruszyła ramionami.
- Chodźmy napić się kawy. - odpowiedziałam.
- To chodź jeszcze do dwóch sklepów i później będzie kawiarnia. - powiedziała a ja zgodziłam się.

- Umieram. Długo jeszcze? - spytałam idąc po schodach na drugie piętro.
- Chciałam jechać windą ale ty wolałaś schody, więc się męcz. - odpowiedziała będąc 16 schodów dalej ode mnie. Muszę mocno popracować nad kondycją.
- Chodź, jeszcze trochę. - zaśmiała się.
Po kilkunastu schodach w końcu weszłam.


- Tu mamy 48 sklepów, reszta jest dla starszych osób i na trzecim 45 bo 55 jest dla dzieci. - uśmiechnęła się pocieszająco.
- To dobrze. - odpowiedziałam. Nie miałam ochoty na obejście 200 sklepów. Obeszłam 83 na dole w ciągu 3 godzin.

Na drugim piętrze, Aki kupiła sobie piękną sukienkę. Ja oczywiście nic nie znalazłam.
- Chodźmy na trzecie. - powiedziała.
- Tym razem windą. - powiedziałam mrużąc oczy a ona wybuchnęła śmiechem.

Po 3 sklepie miałam dość.
Weszłam do czwartego gdzie zobaczyłam piękną, idealną sukienkę. Od razu znalazłam mój rozmiar i weszłam do przymierzalni.
- I? - usłyszałam głos Ak.
- Sama powiedz. - odsłoniłam zasłonę by pokazać się dziewczynie.
- Wow, wyglądasz zajebiście. Jak jej nie kupisz to ja ci ją kupie. - odpowiedziała.
- Kupuje ją. - odparłam z uśmiechem. Wróciłam do przymierzalni i ściągnęłam sukienkę.
- Jeszcze buty i dodatki. - westchnęłam i udałyśmy się na 3 piętro gdzie było dość dużo butików.
- Dani! Musisz kupić te buty! - Aki krzyczała machając do mnie białymi szpilkami.
- Są piękne. - odpowiedziałam.
- Jaki nosisz rozmiar? - spytała.
- 5. (na polskie 36)
- Uh... przymierz 6 (37) . - powiedziała podając mi. Szybko ściągnęłam moją balerinę i ubrałam szpilkę.
- Za duże. - zmarszczyłam czoło.
- A z czarnych ?
- A będzie pasowało?
- Nie.
- A ty przymierz czarnego, do twojej sukienki też będzie pasować. - zasugerowałam.
- Myślisz?
- Jasne.
- Okej. - powiedziała przymierzając.
- Są śliczne na tobie! - uśmiechnęłam się w jej stronę.
- Biorę je. - wyciągnęła odpowiednie pudełko. Wtedy je zauważyłam. Śliczne, białe koturny. Muszę je mieć.
- Chodź. - pociągnęłam Aki w stronę cudeniek.
- O boże! Są piękne. Mierz je.
- Ok. - odpowiedziałam wyciągając rozmiar 6.
- Idealne. - Aki podsumowała gdy para butów znalazła się na moich stopach.
- Kupuję. - odpowiedziałam bez namysłu. Skierowałyśmy się do kasy gdzie każda zapłaciła za siebie.
- Wracamy już? - spytałam.
- Jasne. - powiedziała i weszłyśmy do windy. Zjechałyśmy na dół i skierowałyśmy się do samochodu.
- Masz kosmetyki? - spytała.
- Tak.
- To pożyczę. Nie chce mi się iść do mnie. - skrzywiła się na co się zaśmiałam.


- Zrób mi jakieś fajne paznokcie. - Aki powiedziała podsuwając mi swoje dłonie.
- Czarno białe? (Strój Aki  - KLIK )
- Tak. - odpowiedziała. Zdecydowałam zrobić się jej czarno białe z dodatkiem srebra, paznokcie.
- Jesteś mistrzynią.
- Dzięki. Idę się ubrać. - powiedziałam biorąc sukienkę i buty. (Strój Dani - KLIK )
- Ok. - odpowiedziała. Gdy stałam w bieliźnie, usłyszałam dzwonek do drzwi.
Jęknęłam.
- Aki, otworzysz proszę? - krzyknęłam a ona zgodziła się.
- Jasne. - odpowiedziała.
- Dan?! Możesz tu szybko zejść? - spytała gdy akurat zakładałam drugiego buta.
- Już idę. - odpowiedziałam zapinając go. Szybko zeszłam na dół i nie wierzyłam że to co widzę, dzieje się na prawdę. W salonie stał Louis ze swoimi przyjaciółmi.
- Lou. - powiedziałam biegnąc w jego stronę.
- Dan. - szepnął owijając mocno swoje ramiona wokół mojej talii.


- Co wy tak właściwe robicie? - spytałam odrywając się od niego i patrząc na pozostałych. Brakowało tylko Liama.
- Lou nie mógł bez ciebie wytrzymać i nas tu zaciągnął. - Zayn wzruszył ramionami.
- Dzięki stary. - Tommo szepnął.
- A właśnie. To jest moja koleżanka Aki. Aki to jest Louis, Zayn, Niall, Perrie i... - powiedziałam kończąc na brunetce której imienia nie pamiętałam.
- Jessica. - dokończyła a ja posłałam jej pełen wdzięczności uśmiech.

-----------

PRZECZYTAJCIE  NOTKĘ "PYTANIE" ;)!!!

5 komentarzy: