sobota, 17 maja 2014

Rozdział Siódmy

O godzinie 20, z pracy, wróciła mama Kelsey. A pół godziny wcześniej, wyszli Louis i Liam.
- Nona, musisz iść spać. - usypiałam  siostrę.
- Ale, ja chcę oglądać, z wami filmy. - usiadła na łóżku.
- Nona, jutro. Kładź się spać. Opowiem ci bajkę, co ty na to? - spytałam a Nona od razu pokiwała głową kładąc się i przygarniając do uścisku swojego ulubionego misia.
- Dobrze, więc jaką chcesz bajkę?
- Oooooo stokrotce! - uśmiechnęła się.
- A teraz słuchaj!
"Daleko na wsi, tuż koło drogi, stała altana; widziałeś ją na pewno, kiedyś tamtędy przechodził.
 Przed altaną był mały ogródek kwiatowy z pomalowanymi sztachetami, tuż obok na murawie, wśród najpiękniejszej zielonej trawy, rosła mała stokrotka;
słońce ogrzewało ją tak samo mocno i pięknie jak wielkie, pyszne kwiaty w ogrodzie, i dlatego rosła z godziny na godzinę.
 Pewnego ranka całkiem rozkwitła i stała tak ze swymi małymi, śnieżnobiałymi płatkami, które otaczały, jak promienie, żółte słoneczko pośrodku.
Nie myślała wcale o tym, że żaden człowiek nie widzi jej w trawie i że jest biednym, pogardzanym kwiatkiem;
nie była bardzo zadowolona, zwracała się cała do ciepłego słońca, patrzała w nie i słuchała skowronka, który śpiewał w powietrzu." - po pierwszej zwrotce Nona już spała.
Zeszłam na dół, gdzie pomogłam Kelsey dokańczać przysmaki, na noc filmową. Po czym zaniosłyśmy to na górę.
- Wszystko? - spytałam wracając na dół.
- Tak. - weszłyśmy na górę, gdzie wkopałyśmy się pod kołdrę i oglądałyśmy film za filmem.
- Louisowi się nudzi. - powiedziałam, w połowie czwartego filmu, pokazując Kelsey wiadomość.

- Odpisz... albo nie. Daj. - powiedziała i nie pytając mnie o zgodę, wzięła mój telefon i zaczęła wystukiwać wiadomość. Potem przyszła kolejna i Kels znów coś odpisała i dopiero, gdy przyszła odpowiedź, oddała mi telefon.
 - Nie ma za co. - wyszczerzyła się. A ja nie pewnie, spojrzałam na wyświetlacz.
- Mogę cię zabić? - uśmiechnęłam się sztucznie.
- Nie. - rzuciła we mnie poduszką i kontynuowałyśmy oglądanie "So Undercover" z Miley Cyrus w
roli głównej. Po piętnastu minutach, dostałam wiadomość od Louisa "Otworzysz? xx". Przewróciłam oczami i kazałam Kelsey iść otworzyć, ponieważ to ona wpadła na pomysł, aby ich tu zaprosić. Zatrzymując film, zbiegła po cichu na dół, a 2 minuty późnej ujrzałam też, Louisa i Liama.
- No cześć skarbie. Tęskniłaś? - Tomlinson podszedł do mnie.
- Wiesz.. Nie. - uśmiechnęłam się.
- Posuń swoją zgrabną dupę. - powiedział do mnie, ściągając buty i kurtkę by zaraz po tym wepchnąć się koło mnie.
- Co oglądamy? - spytał Liam.
- So Undercover. - odpowiedziałam, śledząc fabułę filmu.
- Mieliśmy oglądać horrory. - Louis ułożył usta w podkówkę.
- Upss? - zaśmiałam się, kładąc głowę na jego klatce piersiowej. - Wiesz, całkiem wygodny jesteś. - popatrzyłam się z dołu na niego a on objął mnie w pasie, przyciągając bliżej siebie.
- Cieszę się. - wymruczał.
Przez następne 20 minut, było w miarę cicho.
- To jest takie nudne. - w końcu odezwał się Louis.
- Wcale nie. - szturchnęłam go.
- Dobra, dość ja tego nie będę oglądał. - Tomlinson, zerwał się z łóżka i podszedł, do półki z filmami.
Włożył w odtwarzacz jakąś płytę, a już o chwili ujrzałam tytuł filmu, "Egzorcysta".
- Ciebie chyba bóg nie kocha. - warknęłam i wtuliłam się w poduszkę.
- Chodź przytul się. - powiedział otwierając swoje ramiona, a ja od razu się w niego wtuliłam.
- Wiesz że cię nienawidzę za ten horror? - uniosłam na niego brwi, gdy skończyliśmy noc filmową.
- Wiem że mnie kochasz. - zaśmiał się, ubierając buty.
- Gdzie ty do cholery idziesz? - podniosłam się do pozycji siedzącej.
- Do domu skarbie. - uśmiechnął się rozbawiony.
- Ciebie chyba do reszty pogrzało. Puść dziewczynie horror, strasz ją, a później ją zostaw, z wybujałą wyobraźnią. Tak, bardzo mądre posunięcie. - warknęłam z irytacji.
- Zobaczymy się rano. - założył kurtkę a ja zerwałam się z łóżka.
- Nigdzie nie idziesz. - powiedziałam, nie znoszącym sprzeciwu tonem.
- Danielle, połóż się i śpij. - westchnął.
- Nie. Zostajesz ze mną. - podeszłam do niego, i chwyciłam za rękaw jego kurtki.
- Idź spać.
- Nie. A jak ty gdzieś teraz masz zamiar wyjść, to ja idę z tobą.
- Danielle. - powiedział, patrząc na mnie tak,jak patrzy na dziecko ojciec, gdy coś przeskrobało.
- Louis, błagam zostań ze mną. Ja się boję.
- Masz Kelsey obok.
- Proszę cię. Ona będzie całą noc panikowała.
- Czekaj tu, idę na chwilę do Liama. - powiedział.
- Idę z tobą. - powiedziałam, na co on westchnął przeciągle, ale objął mnie w pasie i razem skierowaliśmy się, do pokoju Kelsey. Ujrzeliśmy tam zapłakaną Kelsey, która mówiła coś do Liama, a on siedział i ją przytulał.
- Co jej? - Louis zapytał.
- Chce żebym został.
- Dan to samo. - westchnął, a ja się w niego wtuliłam, pokazując mu, jak bardzo nie chcę żeby szedł.
- Ostatni raz oglądamy z wami horrory. - powiedział Liam.
- Danielle, połóż się z Kelsey. Muszę pogadać z Liamem. Zaraz wrócę. - wszeptał wprost, do mojego ucha, a ja skinęłam głową i wbiegłam na łóżko, przyciągając Kelsey do uścisku.
- Zaraz wrócę. - powiedzał jej Liam oddając ją, w moje ręce. Skierowali się do drzwi sypialni i wyszli przez nie, o czymś szepcząc.
- Kelsey. Chodźmy spać. - powiedziałam i obie ułożyłyśmy się na łóżku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz