czwartek, 15 maja 2014

Rozdział Piąty

Minął już prawie tydzień, odkąd widziałam Louisa. Nie powiedziałam Kelsey o tym, że widziałam go z bronią. W tym czasie trochę się wydarzyło. Pani Kathrina, pozwoliła mi i Nonie mieszkać u niej. Byłam też na policji, aby zgłosić to, co zrobiła moja matka z ojcem. Niby ich poszukują, a później ma być sprawa w sądzie. Skontaktowałam się z babcią i opowiedziałam jej o wszystkim. Była ona mocno wstrząśnięta, tym co ode mnie usłyszała i obiecała że pomoże mi i Nonie.
- Dan? Jesteś gotowa? - usłyszałam Kels.
- Tak, już wychodzę. - powiedziałam i ostatni raz spoglądając w lustro, wyszłam z łazienki.
- Pomyślałam, że jutro mogłybyśmy wyjść na jakąś imprezę? - spytała Kelsey, gdy chodziłyśmy po centrum handlowym.
- Jasne czemu nie. - wzruszyłam ramionami.
- Masz jakieś wiadomości od policji?
- Nie, jeszcze nie. Ale proszę cię, nie męcz mnie tym dzisiaj, chcę mieć dzisiaj spokój od tego. - westchnęłam, na co Kels obiecała, że nie będzie mnie męczyć tą sprawą.
- Danielle patrz, ładna ta sukienka? - Kelsey krzyczała z drugiego końca sklepu, wymachując sukienką.
- Tak, ładna. Koniecznie musisz ją przymierzyć. - odkrzyknęłam jej.
- Mogę cię o coś spytać? - podeszła do mnie.
- Jasne.
- Co sądzisz o Liamie? -szepnęła.
- Liamie?
- Tak, no wiesz. Ten kolega Louisa.
- Ah... No nic nie mogę o nim powiedzieć, bo prawie go nie znam, ale jest przystojny i wydaje się być miły, a czemu pytasz?
- Tak o.
- A może, chodźmy na imprezę dzisiaj. - zaproponowałam.
- Dzisiaj?
- No tak, jest piątek, czemu nie?
- Okej, możemy iść dzisiaj.
- Więc, mamy już ciuchy na imprezy, ale...
- Nie mamy butów. - z piskiem dokończyła za mnie Kelsey, na co ja się zaśmiałam.
Po trzech godzinach, byłyśmy już w domu pijąc kawę i odpoczywając.
- Mamo. - Kelsey zaczęła.
- Tak?
- Mogłabyś się dzisiaj zająć Noną? Chciałybyśmy dzisiaj pójść na imprezę i... no wiesz. - zapytała niepewnie.
- Jasne, i tak wieczorami mi się nudzi. Pogram z Noną w gry lub coś pooglądamy. - wzruszyła ramionami.
- Dziękujemy. - uśmiechnęłam się.
- Oh skarbie, nie ma za co. - również posłała mi szeroki uśmiech i powiedziała żebyśmy się już poszły szykować, więc tak też zrobiłyśmy.
- Iść w rozpuszczonych czy spiętych? - Kelsey wydarła się, gdy ja właśnie kończyłam makijaż.
- Idź w rozpuszczonych. - powiedziałam i wyszłam z łazienki. - I jak? - spytałam.
- Wow, dziewczyno, zrobimy ci jeszcze włosy i będziesz królową parkietu. - Kels weszła do łazienki, spinając włosy do makijażu.
- Danielle?
- No?
- Pomalujesz mnie? Ty umiesz tak ładnie, a mi to nigdy nie wychodzi. - zrobiła oczy kota ze shreka.
- Jasne, siadaj. - pokazałam jej na krzesło i zabrałam się za robienie jej makijażu.
- Dzięki, jesteś wspaniała. - przytuliła mnie w podziękowaniu.
- Nie ma za co. - zabrałam się za robienie mojej fryzury. Zrobiłam sobie spirale i spryskałam brokatowym lakierem który lekko przyświecał w ciemności, co pasowało do moich srebrno-brokatowych paznokci, które zrobiłam wcześniej. Kelsey wyprostowała włosy i zostało nam jeszcze założenie stroi.
- Dziewczyny, wyglądacie wspaniale. - Mama Kels nas pochwaliła.
- Dziękujemy. - powiedziałyśmy równocześnie, na co się zaśmiałyśmy.
Pol godziny później wchodziłyśmy do jednego z najlepszych klubów w Londynie.
- Chcesz jakiegoś drinka? - Kelsey spytała przekrzykując głośna muzykę, a ja zgadzając się pokiwałam głowa. Razem, skierowałyśmy się do baru gdzie w oczy rzucił mi się dwukolorowy drink, trzymany przez pewną dziewczynę.
- Chce takiego. - powiedziałam do barmana pokazując na drinka blondynki. Odbierając i płacąc za nasze drinki, skierowałyśmy się prosto na parkiet gdzie zaczęłyśmy tańczyć. Po godzinie i pięciu wypitych drinkach, byłam już trochę wstawiona. Bo, co jak co, ale głowy to ja do picia nie mam.
- Gdzie idziesz? - Kelsey krzyknęła za mną a ja pokazałam na pusta szklankę po drinku, na co kiwnęła głowa. Przepychając się przez ciała, skaczących w rytm muzyki, ludzi oraz nie patrząc pod nogi, uderzyłam o kogoś.
- Przepraszam. - rzuciłam szybko i chciałam przejść obok, ale zablokował mi przejście. Podniosłam głowę do góry i ujrzałam Louisa Tomlinsona.
- Cześć. - powiedziałam cicho.
- Danielle. - powiedział nie dowierzając.
- Mogę przejść? - spytałam.
- Porozmawiaj ze mną.
- Nie mamy o czym. - westchnęłam.
- Chce z tobą do cholery porozmawiać.
- Ale ja nie chce, ustaliliśmy chyba, że to był pierwszy i ostatni raz gdy się widzieliśmy. A teraz przepraszam, ale chce przejść. - szybko od niego odeszłam, nie dając mu szansy, na odezwanie się.
- To samo. - powiedziałam do barmana.
- Cześć Dan. - Liam usiadł obok mnie na krześle barowym, na co ja przewróciłam oczami.
- Kelsey gdzieś tam tańczy. - pokazałam ręką na tłum.
- Dzięki. - uśmiechnął się i zniknął mi z pola widzenia.
- Proszę. - podał mi mojego drinka.
  Postanowiłam nie przeszkadzać Kels i Liamowi, wiec siedziałam przy barze, spokojnie pijąc drinka.

                                        *Louis POV's*

Obserwowałem jak Danielle piła kolejne drinki. Postanowiłem dzisiaj nic nie pić. Chciałem być trzeźwy, gdy znajduję się obok niej. Nie wiem dlaczego, ale tak jest.
- Ne uważasz że to już za dużo? - dosiadłem się do niej.
- N-nie. - wybełkotała śmiejąc się.
- A ja uważam że tak. - chwyciłem jej rękę i odebrałem jej drinka.
- Idziemy tańczyć? - posłała mi swój piękny uśmiech.
- Nie tańczę. - powiedziałem, chwytając ją w tali, gdy znalazła się przede mną, zataczając się i prawie
się wywracając.
- Louiis. Proszę.
- Nie Danielle.
- No chodź.
- Ledwo stoisz a masz zamiar tańczyć? - zaśmiałem się.
- Dla mniie? - ledwo powiedziała.
- Chodź. - stając, kładąc rękę w dole jej pleców.
- Uwielbiam tą piosenkę! - pisnęła, klaszcząc w dłonie jak dziecko.
- Ciesze się. - uśmiechnąłem się, przyciągając ją bliżej do mnie tak, że jej plecy, zderzyły się z moją klatką piersiową. Powoli zaczęliśmy się kołysać w rytm muzyki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz