sobota, 17 maja 2014

Rozdział Drugi


- Kels. - rzuciłam jej się w ramiona.
- Dani. Chodź opowiesz mi co się stało. - wciągnęła mnie do pokoju i usiadłyśmy na łóżku.
- Więc chce wiedzieć wszystko od początku a później coś wymyślimy. - opowiedziałam jej wszystko ze szczegółami nawet o spotkaniu tego Louisa.
- Wow. Jutro zamieszkacie u mnie. Bez żadnych ale. - pokazała na mnie palcem wiedząc że będę zaprzeczać.
- Kelsey naprawdę nie musisz.
- Może i nie muszę ale chcę. Jesteś moją przyjaciółką, wiesz że zawsze ci pomogę.
- Jesteś najlepsza.
- A ten Louis podoba ci się może? - poruszyła śmiesznie brwiami.
- Kels! - rzuciłam w nią poduszką.
- No co? Jako twoja przyjaciółka mam prawo wiedzieć.
- No jest przystojny i chyba tyle. Egoistyczny dupek. - powiedziałam przypominając sobie nasze pierwsze spotkanie na co Kelsey się zaśmiała.
- Podoba ci się.
- Wcale nie.
- Och czyżby? A co to za rumieńce na policzkach?
- W tym hotelu po prostu jest za gorąco. - ukryłam twarz w poduszce.
- Jasne jasne.
- Chodźmy już spać. - mruknęłam odnosząc do śmietnika puste opakowanie po lodach.
- My?
- No przecież nie pojedziesz do domu gdy jest druga nad ranem. A jak się prześpimy na tym dość dużym łóżku nic...
- Jasne rozumiem. - zaśmiała się. Weszłam pod kołdrę i przez zbyt dużo myśli w mojej głowie oddałam się w krainę snów.
Louis Pov
Odebrałem telefon nie patrząc nawet kto dzwoni.
- Tomlinson stary kopę lat. Co tam u Ciebie?
- Czego chcesz Styles?
- Forsy stary. Forsy.
- Obiecałem więc dostaniesz.
- Wiem że dostane. Chciałem tylko przypomnieć że masz niewiele czasu. Dokładnie od 5 minut zostały ci tylko TRZY dni. Albo nie będzie już przyjemnie. - zaśmiał się szyderczo.
- Odwal się. Dobrze  wiem ile mi zostało. - warknąłem nie mając ochoty z nim rozmawiać. Debil.
- Obserwowałem cię dzisiaj.
- I co ciekawego widziałeś? - prychnąłem.
- Właśnie na razie nic. Ale wiem że stoisz przed hotelem i zapewne czekasz na tego twojego kumpla Payna.
- Nie masz swoich spraw? - warknąłem.
- Oh, uwierz mi mam.
- Nie widać.
- Twój kumpel jest już blisko, szkoda by było gdyby ktoś go postrzelił.
- Spróbuj go kurwa tknąć a cie zajebie.
- Spokojnie Tomlinson. Jeszcze raz przypominam że...
- Tak kurwa wiem. Dam ci ją.
- No to się ciesze. Chętnie bym jeszcze pogadał ale muszę jeszcze coś załatwić. Do zoba... - nie mógł skończyć bo nacisnąłem czerwoną słuchawkę akurat gdy Liam do mnie podszedł.
- Siema. - powiedziałem.
- Coś się stało? - podał mi papierosa.
- Styles się stał, ten dupek znowu dzwonił że mam mu dać tą jebaną kasę.
- Spoko, załatwimy mu ją.
- Dzięki. - odparłem i popatrzyłem na gwiazdy a obraz tajemniczej dziewczyny pojawił się przed moimi oczami.
- Słuchasz mnie?
- Tak jasne. - mruknąłem.
- Bo ci uwierzę. To co mówiłem? - zaśmiał się.
- Dobra nie wiem.
- O czym ty tak myślisz?
- Ostatnio znaczy dzisiaj spotkałem taką laskę.
- Uuuu... Tommo się zakochał.
- Od razu zakochał. - prychnąłem. - Po prostu ona jest taka inna.
- Mówie że sie zakochałeś. - poruszał brwiami. - Chodź idziemy to opić. - szturchnął mnie i wsiadł do swojego samochodu co również uczyniłem.
- Gdzie jedziemy?
- Tam gdzie zawsze. - wzruszył ramionami. Przez resztę drogi która była dość krótka opowiadałem mu o dziewczynie z hotelu.
- Coś mocniejszego. - powiedziałem do barmana na co ten skinął głową i zaczął przygotowywać mi mocnego drinka. Wypiłem chyba takich 8 a później urwał mi się film.
Danielle Pov
Godzina 10 a ja już nie śpię.
Kurwa. Nona pewnie jest głodna. Zerwałam się z łóżka i popatrzyłam po pokoju hotelowym, na nocnym stoliku znalazłam kartkę napisaną przez Kelsey.
"Byłyśmy głodne więc zeszłyśmy do restauracji hotelowej. Ogarnij się i zejdź do nas. Kels i Nona <3"
Szybko ubrałam bluzkę z krótkim rękawem na to bluzę i czarne rurki a na stopy wsunęłam adidasy. Wzięłam szczotkę i rozczesałam moje włosy. Zamknęłam pokój i windą zjechałam na parter. Wzrokiem odnalazłam Kels i None które się z czegoś śmiały.
- Cześć. - usiadłam na wolnym krześle.
- No hej. 10 minut temu zamówiłam ci naleśniki więc zaraz powinny być.
- Dzięki. - uśmiechnęłam się lekko. - Wy już jadłyście?
- Tak. Jadłam tosty. - Nona wyszczerzyła się do mnie.
- Dzięki. - powiedziałam do Kelsey.
- Już ci mówiłam że nie masz za co dziękować.
- Właśnie że mam. - powiedziałam gdy kelnerka podała mi naleśniki.
- Smacznego. - uśmiechnęła się.
- Dziękuje. - powiedziałam a ona się oddaliła.
- Jak zjesz to spakujesz te rzeczy co masz tam w pokoju i pojedziemy do mnie.
- A twoja mama? Zgodzi się? - spytałam nie pewnie.
- Jasne że tak. Ona cię lubi. A po za tym chciała mieć malutką córeczkę i teraz będzie miała Nonę. - poczochrała małej włosy.
- Nie jestem mała. - oburzyła się na co my zaczęłyśmy się śmiać.
- Kelsey to on. - powiedziałam gdy zobaczyłam szatyna idącego w naszą stronę z jak przypuszczam jego kolegą.
- Ten bez kurtki? - spytała.
- Ten z kurtką.
- Ciachaa.. - mruknęła na co się zaśmiałam.
- Cześć bezimienna. - ze wszystkich stolików do których mogli podejść wybrali nasz.
- Po co tu przyszedłeś? - warknęłam.
- Bo mogę. To co jesz? - wyszczerzył się zabierając mi z talerza naleśnika.
- Nic dla ciebie. - odsunęłam talerz a on zaczął się śmiać.
- Cześć jestem Louis a ty? - zwrócił się do Nony.
- Nona. - powiedziała nie śmiało.
- Nona. Śliczne imię. A jak twoja siostra ma na imię?
- Nona nie mów mu bo nie kupie ci waty cukrowej. - zagroziłam jej. Kątem oka zobaczyłam jak Kelsey pożera wzrokiem kolegę Tomlinsona.
- Możesz już iść. - mruknęłam.
- Może przedstawisz mnie koleżance? - zignorował mnie.
- Jestem Kelsey. - wyciągnęła do niego dłoń na co posłałam jej wściekłe spojrzenie.
- To jest Liam. - pokazał na chłopaka za nim. Dopiero teraz zauważyłam u obu pełno tatuaży i kolczyki. U Liama w uchu i w łuku brwiowym a u Tomlinsona w wardze i uchu.
- A ty jak masz na imie śliczna? - szatyn pochylił się nade mną.
- Potrzebne ci to do czegoś?
- Do życia skarbie.
- Oh wielka szkoda ale musimy już iść. - pociągnęłam Kelsey i None po czym zapłaciłam - jak się okazało tylko za moje śniadanie i windą wjechałyśmy na piętro gdzie znajdował się nasz pokój.
- Wszystko. - powiedziałam i wyszłyśmy z pokoju zamykając go.
- Ten Liam to takie ciacho. - Kelsey zaczęła cicho  a ja roześmiałam się widząc ich wychodzących z pokoju obok.
- Chodźcie. - powiedziałam biorąc None za rękę i kierując się do windy ignorowałam wołania Tomlinsona.
Weszłam do windy a oczywiście on za mną no bo jakby inaczej.
- Teraz nie uciekniesz. - stanął przede mną tak że nie mogłam wyjść.
- Weź się odsuń do cholery. - położyłam ręce na jego klatce piersiowej. - Kurwa. - przeklnęłam cicho czując pod palcami jego umięśniony tors.
- Dani, winda się otworzyła. - Nona pokazała na drzwi windy.
- Uhm.. Widzę. - odpowiedziałam starając się odepchnąć Louisa od mojej osoby.
- Dani. To skrót od Danielle prawda? - ignorował moje próby wyjścia z windy.
- Louis chcę wyjść. - powiedziałam cicho.
- Liam zabierz Kelsey i tą małą na spacer czy coś. Wróćcie za godzine. - powiedział gdy drzwi windy zaczęły się zamykać.
- Masz jakiś konkretny powód do przetrzymywania mnie w windzie? - uniosłam brwi na co ten się zaśmiał.
- Zabieram cię do mojego pokoju. - puścił mi oko.
- A jeśli powiem nie?
- I tak nic ci to nie da. Idziesz i tyle.
- Nie masz lepszych rzeczy do robienia tylko chodzenie za mną? - mruknęłam wychodząc z windy.
- Mam dużo do robienia ale wole chodzić za tobą niż robić to co mam robić. - otworzył drzwi do swojego pokoju.
- A co ludzi zabijasz że wolisz za mną chodzić niż to robić? - zażartowałam a Tomlinson natychmiast zesztywniał.
- Nie twój zasrany interes. - wysyczał.
- Ja nie mogę żartowałam tylko. - westchnęłam i usiadłam na krześle. - Po co tu jestem? - spytałam.
- Może najpierw cię wykorzystam. - zamknął pokój na klucz po czym schował go do kieszeni swoich spodni. - A później cię zabiję. - zaczął po woli do mnie podchodzić a ja zaczęłam się go bać. On widząc moją minę wybuchł śmiechem. - Żartowałem. - uśmiechnął się i rzucił na łóżko.
- Bardzo kurde śmieszne. - wypuściłam powietrze z płuc.
- Wiem. Opowiedz mi coś.
- Bajke? - uniosłam brwi.
- Coś o sobie skarbie.
- Co ty masz z tym skarbie?
- Nic, skarbie.
- Grrr.. przestań.
- Nie podoba ci się?
- Nie.
-To pech bo będę tak do ciebie mówić. - powiedział a mi do głowy wpadł pewien pomysł.
- Okej. Mogę ci zadać kilka pytań?
- Mów. - podniósł się do pozycji siedzącej.
- Jakiego zwierzęcia najbardziej nie lubisz?
- Czemu akurat takie pytanie?
- Bo ten. Interesuje się zwierzętami i chce wiedzieć którego najbardziej nie lubisz. - skłamałam.
- Kotów. - odpowiedział a ja mimo woli uśmiechnęłam się szyderczo.
- Co kombinujesz? - uniósł brwi.
- Nic, kotku. - mój uśmiech się powiększył.
- Dlatego nie można ufać kobiecie. - mruknął. - Nie mów tak do mnie, skarbie. - wstał podchodząc do mnie.
- Dlaczego nie, kotku?
- Bo tak skarbie.
- Ale to jest takie słodkie kotku.
- Przestań skarbie.
- Nie kotku.
- Bądź tak miła i nie wyzywaj mnie od kotów skarbie.
- Oh, ja nie jestem miła. Jestem super gangsterską, a gangsterski nie są miłe, kotku.
- Czyli ja też nie powinienem być miły?
- A jesteś gangsterem? - uniosłam brwi a on cicho przeklął pod nosem.
- Nie... ja... no... - zająkał się.
- Coś nie tak? - spytałam.
- Nie wszytko ok. - odsunął się ode mnie a jego mina przybrała wściekły wyraz.
- Ej. Powiedz mi. - stałam teraz naprzeciw niego.
- Nie ważne. - odsunął się ode mnie.
- Jasne. - westchnęłam cicho.

2 komentarze:

  1. Hahahahahaha xD skarbie, kotku xD hahahaha LoL!!! Leje z tego. Ale w końcu wie jak ona ma na imię ^^ . Ej ale czemu on ją zamknął w jego pokoju? To bez sensuuu xD a Kelsey się chyba w moim Liamie zakochała XD pffffffff… nie może se tak… Moja mama kazała mi pokój posprzątać… a powiedziałam jej że jestem znudzona a nie zdesperowana. ;o zasady i porządek są dla zwykłych ludzi, geniusze potrafią żyć w chaosie. ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Twój blog został nominowany do Liebster Awards. Szczegóły tutaj : http://you-are-too-lovely.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń